
Pod koniec stycznia uciekła z transportu do rzeźni i wybrała życie na wolności. Sprawa zelektryzowała media i obrońców zwierząt. Zaangażowały się w nią również władze powiatu nyskiego. Miała być czymś w rodzaju lokalnej maskotki i sposobem na promocję turystyczną tego obszaru, zwanego Górskim Pojezierzem.
Od kiedy krowa uciekła rolnikowi z Bukowa koło Nysy, w jej poszukiwania zaangażowali się strażacy, myśliwi i media. Wiadomo było, że zwierzę zbiegło w kierunku Jeziora Nyskiego i popłynęło na jedną z wysp. Ukrywała się tak dobrze, że udało się ją odnaleźć dopiero niedawno.
W międzyczasie władze powiatu nyskiego wpadły na pomysł, że krowa, o której zrobiło się głośno, może być wdzięcznym obiektem promującym ten turystyczny obszar na pograniczu polsko-czeskim. – Gdy tylko krowa się znajdzie, od razu ją kupię, by uratować jej życie – zadeklarował Czesław Biłobran, starosta nyski. Niestety, do tego nie doszło. Odnalezione i odłowione zwierzę umarło – prawdopodobnie na zawał – podczas transportu do gospodarstwa.
Nie wiadomo, czy lokalne władze będą nadal chciały wykorzystać krowę-uciekinierkę w promocji. Jedno jest pewne – o powiecie nyskim zrobiło się głośno. Może znajdzie się ktoś, kto postawi pomnik sławnej nyskiej krowie?
oprac. Agnieszka i Leszek Nowak, www.2ba.pl
foto: facebook.com/MaciejZychPhotography



