
Rimini to jedno z najpopularniejszych włoskich miast turystycznych nad Adriatykiem, goszczące latem ponad 1 mln turystów dziennie. Roczne wpływy z opłaty turystycznej wynoszą tam około 14 mln euro, jednak – jak wskazują lokalne władze – kwota ta nie pokrywa kosztów organizacji imprez, transportu publicznego, bezpieczeństwa i utrzymania miasta w sezonie.
Burmistrz Jamil Sadegholvaad wystąpił do ministerstwa spraw wewnętrznych o zmianę przepisów (art. 4 dekretu o federalizmie fiskalnym z 2011 r.), umożliwiającą zwiększenie wysokości opłaty turystycznej. Dodatkowe środki miałyby być przeznaczone m.in. na zakwaterowanie funkcjonariuszy i nadgodziny policji miejskiej. Według ministra spraw wewnętrznych propozycja Rimini „ma rozsądne podstawy do pozytywnego rozpatrzenia”.
W skali całych Włoch szacuje się, że w 2025 r. wpływy z opłat turystycznych osiągną około 1 mld euro.
Dla porównania w Polsce podobne rozwiązanie nie zostało wdrożone. Choć we wrześniu 2024 r. minister sportu i turystyki Sławomir Nitras zapowiadał nowelizację ustawy przewidującą wprowadzenie opłaty turystycznej, już w listopadzie tego samego roku wycofał się z pomysłu, deklarując publicznie, że „nigdy nie uzyska on akceptacji ministerstwa”. Projekt został odłożony, a jego przyszłość uzależniona jest od decyzji nowego kierownictwa resortu.
Marek Traczyk




Jedna odpowiedź
Ciekawa różnica – we Włoszech opłata turystyczna traktowana jest jako realne wsparcie dla miast przeciążonych ruchem, a w Polsce wciąż brakuje odwagi politycznej, by wprowadzić podobne rozwiązanie. Tymczasem to właśnie gminy turystyczne ponoszą największe koszty utrzymania infrastruktury, z której korzystają głównie przyjezdni.