
Trwa konkurs na wybór Prezesa Polskiej Organizacji Turystycznej – wydarzenie, które w środowisku branżowym wzbudza emocje większe niż doroczna premiera letnich ofert biur podróży.
Jedni liczą na długo wyczekiwane „Nowe”, inni na powiew świeżości, a jeszcze inni – na cokolwiek, byle zarządzało narodową turystyką profesjonalnie, stabilnie i bez przeciągów. Bo te, jak wiadomo, miewamy ostatnio w Warszawie o prędkości rakiety X-43, czyli w tempie pozwalającym przekroczyć Mach 9,6 – i to bez konieczności włączania klimatyzacji.
Gala, rzep i minister – historia pewnej nadgorliwości
O medialnym huraganie też trudno milczeć. Głos zabrał między innymi redaktor Filip Frydrykiewicz z „Rzeczpospolitej”, który z godną podziwu konsekwencją praktykuje zwyczaj trzymania się blisko każdego kolejnego ministra turystyki. Blisko – to zresztą eufemizm. Podczas tegorocznej gali targów, które miały miejsce w dniach 22–24 listopada w Pałacu Kultury i Nauki, wspomniany redaktor zdawał się wręcz być przypiętym niewidzialnym rzepem do marynarki ministra Rasia. Z pewnością nie było to doświadczenie komfortowe dla samego ministra, choć niewątpliwie rozgrzało atmosferę wydarzenia bardziej niż reflektory sceniczne.
Kuluary mówią
Jak donoszą kuluary – a te, jak wiadomo, wiedzą więcej niż oficjalne komunikaty – redaktor bardzo zabiegał o to, aby podczas targów ogłosić nazwisko nowego Prezesa POT. Najlepiej, rzecz jasna, tego, którego sam – niczym naczelny ekspert od przeciągów – uważa za najodpowiedniejszego.
Swoją drogą to bardzo ciekawe, dlaczego o to tak bardzo zabiegał.
Napiszę o tym przy innej okazji, podsumowując targi turystyczne w Polsce.
Jedyny efekt tego zabiegania to potwierdzenie, że decyzji… jeszcze nie ma. Co musiało rozczarować redaktora Frydrykiewicza, skoro skwapliwie wyraził żal na łamach własnego działu, robiąc to w stylu przypominającym lekko rozkapryszonego recenzenta, któremu podano nie tę zupę, co trzeba.

Tytułem sprostowania
W felietonowej analizie kandydatów redaktor pozwolił sobie nawet na małą insynuację pod moim adresem – niby anonimowo, ale wystarczająco czytelnie – jakobym miał być „dziennikarzem specjalizującym się w pisaniu o branży turystycznej”. Trudno powiedzieć, czy to miało być uprzejme przypomnienie, czy uszczypliwa sugestia, że kompetencje mam co najwyżej „tekściarskie”, tak jak on.
Potwierdzam zatem: złożyłem aplikację na stanowisko Prezesa POT. I jednocześnie prostuję: nie jestem „dziennikarzem piszącym”. Jestem wydawcą, byłym redaktorem naczelnym i dyrektorem Radia Polonia Programu dla Zagranicy Polskiego Radia, a moją ulubioną formą wypowiedzi jest… mowa. W tym także mowa dobitna, jeśli zajdzie potrzeba – co niniejszym udowadniam.
Ponieważ część środowiska – w tym najwyraźniej redaktor Frydrykiewicz – nie bardzo orientuje się, kim jestem, pozwalam sobie na krótką, acz treściwą autoprezentację.
Studiowałem na KUL, poza tym cztery lata w Izraelu i Palestynie, trzy lata we Włoszech – Bolonia. Studia i praca pomogła mi w tym, że posługuję się biegle językiem włoskim, angielskim i komunikatywnie arabskim oraz hebrajskim.
Przez dwa lata byłem doradcą śp. Czesława Jermanowskiego, wiceministra w UKFiT, który zaproponował mi funkcję dyrektora do tworzonego departamentu promocji turystyki (1993 r.) w tym resorcie. Odpowiadałem za cały zakres działalności, za który teraz odpowiada departament Turystyki oraz Polska Organizacja Turystyczna. Już wtedy, dzięki moim doświadczeniom zdobytym za granicą miałem wiedzę jak funkcjonują struktury turystyczne na świecie.
Tworzyłem i nadzorowałem wtedy zagraniczne Polskie Ośrodki Informacji Turystycznej. Z mojej inicjatywy na targach ITB Polska była krajem partnerskim czy partnerem Gali tych targów. W reprezentowanym departamencie byłem odpowiedzialny za Plan i Strategię Promocji Polski. Przy współudziale funduszy unijnych z programu Tourin rozpocząłem prace nad powołaniem Narodowej Organizacji Turystycznej. Pod moim kierownictwem powstał pierwszy projekt ustawy o powołaniu tej organizacji (1997 r.).
Ministrem UKFiT był wówczas Jacek Dębski, który wymagał ode mnie ślepej dyspozycyjności wykonywania poleceń przy wnioskach o państwowe darowizny. Nie wchodząc w pogłębianie tematu w tym zakresie, musiałem mu odmówić i pożegnać się pracą w ministerstwie.

Rozpocząłem pracę w sektorze prywatnym jako redaktor naczelny gazety branży turystycznej TTG Polska, którą z przerwami wykonuję do dzisiaj jako wydawca.
Byłem konsultantem w firmach analitycznych sektora gospodarki turystycznej jak np. Econstat z Bolonii. Pracowałem dla p. Romando Prodiego, wtedy z firmy Nomisma (1998) nad projektem nowego muzeum egipskiego w Gizie. O wynikach mojej Pacy nad tym projektem można przeczytać zapoznając się z wywiadem opublikowanym w tygodniku Angora (zobacz: Wywiad z Markiem Traczykiem dotyczący jego wkładu na rzecz Wielkiego Muzeum Egipskiego).
Organizowałem workshop turystyki wyjazdowej Polish Travel Mart.
Wyszedłem z inicjatywą organizacji workshopów turystyki przyjazdowej Buy Poland z Targami Poznańskimi. Po trzech edycjach MTP zrezygnowały z nich, ale moje prawa autorskie przypisały sobie, zastrzegając je w Urzędzie Patentowym. Dlatego kontynuowałem organizację tego workshopu pod nazwą Meet Poland. Ostatnia edycja workshopu Meet Poland odbyła się w ubiegłym roku.
Dzięki renomie, jaką międzynarodowa grupa TTG posiada wśród wydawnictw branży turystycznej, od wielu lat jestem zapraszany przez ministerstwa turystyki, narodowe organizacje turystyki, organizatorów tragów turystycznych, organizacje branżowe z całego świata na prestiżowe międzynarodowe wydarzenia sektora branży turystycznej. Dzięki temu mogę się doliczyć odwiedzenia około 60 krajów w tym w kilkunastu byłem wielokrotnie.
Brałem czynny udział w licznych międzynarodowych workshopach, targach turystycznych czy study pressach, z wyłączeniem Grenlandii i Australii. Biorę udział w tych wydarzeniach jako wydawca TTG Polska, łącznie z udziałem jako mówca na kongresach, seminariach czy spotkaniach dedykowanych. Na zlecenie zagranicznych ministerstw turystyki czy narodowych organizacji turystyki organizuję workshopy, road show czy konferencje prasowe.
Współtworzyłem (1999 r.) i do dzisiaj przewodniczę Stowarzyszeniu Polskich Mediów (1384 członków). Tutaj między innymi zorganizowałem 18 Kongresów Polskich Mediów, w tym 10 za granicą w krajach takich jak Belgia, Egipt, Izrael (2 kongresy), Maroko, Palestyna (2 kongresy), Rumunia, Watykan czy Włochy.
Od 2017 roku jestem prezesem Warszawskiej Izby Gospodarczej.

Koledzy z zagranicznych mediów kilka miesięcy temu wybrali mnie na prezesa Międzynarodowej Unii Dziennikarzy.
Jestem członkiem zarządu Europejskiego Stowarzyszenia Drogi Św. Franciszka z siedzibą w Rzymie. Jako reprezentant tej organizacji zorganizowałem koncerty dzieci i młodzieży z Polski i Ukrainy „Pastorałka dla Pokoju” w Betlejem, Jerozolimie, Nazarecie (2022), w San Marino, Laverna, Asyżu (2023) oraz podczas obchodów Dnia Pokoju w Watykanie (2024).
Mojego autorstwa jest także konkurs Pamiątka z Polski, jestem w trakcie realizacji jego drugiej edycji.
Można by rzec, że nie tylko żyję turystyką. Ja nią oddycham.
Czarny PR i spokojne sumienie
Moje doświadczenie pozwala mi z pokorą, ale i dumą stwierdzić, że posiadam wiedzę o funkcjonowaniu i zarządzaniu branżą turystyczną na arenie międzynarodowej.
I właśnie dlatego nielobbowaniem, tylko dorobkiem postanowiłem stanąć przed komisją konkursową POT. Nie zabiegałem o żadną rekomendację, nie telefonowałem po gabinetach, nie prosiłem ministrów o poparcie. Uznaję, że jeśli ktoś musi być popychany do funkcji prezesa, to już na starcie nie spełnia podstawowego kryterium niezależności. Nic na siłę.
Tymczasem z zakulisowych źródeł słyszę, że w przypadku innych kandydatów praca lobbystyczna była tak intensywna, że można by nią obdzielić połowę rządu. Niektórzy aplikujący, podobno zostali obsadzeni w roli „najczarniejszych charakterów” rodem z plemienia Dinka w Sudanie Południowym – co brzmi równie egzotycznie, co absurdalnie.
Znajomość branży turystycznej, międzynarodowych organizacji turystycznej, technologii, mediów, mechanizmów komunikacji jest dla mnie podstawą do opracowania planu POT – realnej obecności Polski na arenie międzynarodowej. Posiadana przeze mnie wiedza oraz kompetencję mogą być podstawą by wypracować wzrost polskiego PKB o co najmniej 1%!
Szacuje się, że 2025 roku polska turystyka wygeneruje ok 165,5 mld zł PKB, co stanowi 4,4% całego produktu krajowego brutto.

Z przyjemnością wziąłem udział w rozmowie kwalifikacyjnej, opowiadając na pytania Komisji Rekrutacyjnej.
Konkurs trwa. Obrady Rady POT w toku…
Ja czekam spokojnie na werdykt, z wiarą w to, że komisja – wolna od przeciągów i nacisków – zaopiniuje najlepszego kandydata przedstawionego przez Ministra Sportu i Turystyki.
Dobro gospodarki turystycznej i przedsiębiorców jest najważniejsze!
Z ostatniej chwili! 24.11.2025 godz 18.30
Nie znalazłem się w gronie 3 rekomendowanych kandydatów przez Komisję.
Cieszę się, że są lepsi i kompetentni kandydaci!
Trwają konsultacje.
Oj dzieje się!
Zwołana na dzisiaj Rada POT-u została zawieszona.
Kolejny termin jej obrad został wyznaczony na 01.12.2025 r.
Zapewne tego dnia poznamy wybrańca…
Trzymam za mądre decyzje wyboru nowego prezesa POT!
Marek Traczyk




5 Responses
Na konkurs na prezesa POT wpłynęło ponad 20 kandydatur.
Ze względów proceduralnych na rozmowy kwalifikacyjne zaproszono 13 z nich.
Udział w przesłuchaniach wzięło 11 osób, dwie nie zdążyły dojechać na wyznaczoną godzinę.
Wyłoniono najlepszych z najlepszych! Śmietana śmietan!
Finałowa trójka to:
No ONE!!!
IZABELA STALMAŃSKA – zastępca dyrektora departamentu kultury, promocji i turystyki z Mazowsza, prezes Mazowieckiej Organizacji Turystycznej, członek Rady POT, powołana do zespołu doradców Ministerstwa Sportu i Turystyki.
Kilkudziesięcioletnie doświadczenie w turystyce. Szczególnie znana z autorskiego projektu połączeń linii regularnych i czarterowych przy okazji organizacji festiwali turystycznych na Mazowszu, w powiatach i innych miejscowościach.
Jej współpracownicy szczerze trzymają za jej wygraną. Szampany czekają w gotowości w lodówkach. Ich życzeniem prywatnym jest zlikwidowanie szkodliwych przeciągów wywołanych tymi rejsami festiwalowymi i nie tylko.
Doświadczenie międzynarodowe, jest! Udział w kilku targach zagranicznych, misjach gospodarczych.
Znajomości języków: polski, gąbiński, gostyniński, łącki…. ciut, ciut angielski.
Szanse? Największe! Merytoryczne oceniona najwyżej z kandydujących kandydatów.
Prywatnie jest żoną najlepszego kolegi ważnego przedstawiciela urzędu Marszałkowskiego. Ale ten drobiazg familijny nie ma żadnego znaczenia na jej wybór.
No TWO!
RAFAŁ MAREK – utalentowany przedsiębiorca turystyczny z Krakowa. Po wyborze na prezesa funkcji Krakowskiej Izby Turystyki stwierdził: „Marzy mi się 500 członków, a jest takie powiedzenie, że marzenia się spełniają. Nie wiem czy to nie jest bezczelne marzenie… Przeprowadziłem Izbę przez najtrudniejszy okres, w tym czasie baterie się trochę wyczerpały, w trosce o swój organizm podjąłem tę trudną decyzję o rezygnacji ze stanowiska prezesa, która wymagała wielu przemyśleń. Zostawiam w Izbę w dobrym stanie w rękach moich współpracowników i mam nadzieję, że będą skutecznie kontynuować, nasze wspólne działania.” Z tej funkcji musiał jednak zrezygnować. Powód to tajemnica poliszynela. Koledzy z Izby dopatrzyli się, że przy wykonaniu zadań z środków publicznych zlecał ich realizacje firmie żony.
Doświadczenie międzynarodowe jest bo zagraniczne obsługiwał grupy turystyczne. Był na kilka targach turystycznych, odwiedził wiele krajów,
Znajomość języków: polski, krakowski, angielski ciut, ciut i trochę więcej niż ciut ciut.
Teraz po przerwie w zaangażowanie się publiczne, naładował baterie i jest gotów stanąć do nowych wyzwań. Nie wiem czy żona się smuci czy cieszy. Ale doświadczenie i gotowość do pracy jest.
No TREE
PAWEŁ MORAS – Dyrektor Stołecznego Biura Turystyki.
Niestety ma najmniejsze szanse na tę funkcje.
Teraz nastał czas na promocje Polski w Polsce, w polskich województwach, powiatach miastach, miasteczkach czy gminach i osadach. Kolorowe korale na szyje i jest git! Nieważne że kicz, kogo to obchodzi?
Motto zarządzających wydaje się jedno, trzeba się bronić przed turystyką zagraniczną – to są potencjalni imigranci. Zero wiz dla zagranicy, zero tolerancji dla grup zorganizowanych.
W przeciwieństwie do kontrkandydatów Paweł Moras ma udokumentowane doświadczenie współpracy zagranicznej , osiągnięcia na arenie międzynarodowej , udokumentowana znajomość języków obcych w tym angielskiego.
Jego wadą jest, że nie korzysta z korytarzy powietrznych w przelotach po Warszawie i dzielnicach.
Jest pasażerem regularnych linii lotniczych.
Kto zatem z tych trzech wsiądzie za stery samolotu POT?
Zgaduj zgadula!
I już mamy prezesa POT-u a właściwie Pania Prezes! Jej imię to Magdalena
Czyli nawet armaty zielonego tygryska nie pomogły ??! 😛
Trzeba przyznać, że Magdalena Krucz ma bogatą drogę zawodową i szerokie, choć specyficzne, kontakty międzynarodowe. Przez szereg lat była sekretarką śp. Andrzeja Kozłowskiego w biurze turystyki ZMS Juventur. Wiele lat spędziła na renomowanej placówce zagranicznej. Nieźle również włada jednym z najważniejszych języków obcych, czyli rosyjskim.
Nadchodzą ciekawe czasy: Czarzasty, Siwiec… ⛄️ 🤪
Pytanie czy po zajęciu Krymu przez ruskich należało zabiegać o turystów z Federacji Rosyjskiej? A ta „renomowana placówka zagraniczna” to właśnie ZOPOT w Moskwie. Ciekawe czy w kontaktach międzynarodowych p. Magda będzie wykorzystywać swój niezły rosyjski?
Niech nie będzie zaskoczona gdy w czasie którejś z najbliższych konferencji prasowej POT, w kraju lub zagranicą, jakiś dziennikarz zada jej dla jaj pytanie po angielsku. Chyba nie poprosi o tłumaczenie?
Konkurs konkursem, nominacje nominacjami, ale władza musi być v naszych rękach.
Jak na razie wszystko wskazuje na to, że tak jak za czasów Szmytke, karty w POT rozdaje dyrektor zarżądzająca Agata Bieniek, jedna z panienek od Nitrasa. Niedlugo wzmocni ją nowy rzecznik prasowy ;))