
Globalna turystyka wchodzi w erę napięć – nie tylko gospodarczych, ale i ideologicznych. Jak wskazują eksperci, świat podróży staje się areną, na której ścierają się interesy rządów, wielkich korporacji i społeczeństw obywatelskich. Coraz częściej pojawia się pytanie: czy turystyka ma tylko generować zyski, czy także odzwierciedlać wartości?
Popularne kierunki – od Malediwów po Dubaj – przyciągają inwestycje i miliony turystów, ale jednocześnie są krytykowane za ignorowanie praw człowieka, niszczenie środowiska czy wypieranie lokalnych społeczności. Z kolei niektóre kraje stosują turystykę jako narzędzie „miękkiej siły” – budowania wizerunku i wpływów geopolitycznych.
Pojawiają się też dylematy moralne: czy powinno się podróżować do krajów ogarniętych konfliktem? Czy organizatorzy wyjazdów powinni brać pod uwagę sytuację polityczną danego miejsca? Czy podróże mogą być neutralne?
Coraz więcej głosów domaga się bardziej etycznego podejścia do turystyki. Trend „podróżowania z wartościami” nabiera siły – turyści zaczynają zwracać uwagę nie tylko na plażę i cenę, ale też na to, kogo wspierają swoim portfelem. W świecie, w którym granice się zacierają, a konflikty przybierają globalny wymiar, również turystyka musi zająć stanowisko.



