Dlaczego hotele rezygnują z drzwi do łazienek? I czemu goście mówią „dość”?

Hotelowa łazienka
Fot. Enis Yavuz / Unsplash

Zamiast klasycznych drzwi do łazienki pojawiły się modne, przesuwne drzwi. Efektowne wizualnie, ale funkcjonalnie… dyskusyjne.

Drzwi nie domykały się, po bokach zostawały szczeliny, a mleczne szkło przepuszczało światło – i zarysy sylwetek. Korzystanie z łazienki szybko przestało być czynnością neutralną, szczególnie gdy pokój dzieli się z kimś jeszcze.

Jeszcze kilka lat temu można było uznać to za designerski eksperyment. Dziś wiadomo już, że to globalny trend hotelowy.

Od Nowego Jorku po Tokio, od hoteli lifestyle’owych po marki premium – coraz więcej obiektów rezygnuje z tradycyjnych drzwi łazienkowych. Zastępują je przesuwnymi panelami, zasłonami, szklanymi ściankami albo… niczym. To, co projektanci nazywają „open concept” i nowoczesnym minimalizmem, wielu gości określa jednym słowem: niezręczne.

Dlaczego hotele to robią?

Z perspektywy deweloperów lista argumentów jest krótka i konkretna:

  • oszczędności kosztowe (np. brak drzwi, zawiasów, zamków),
  • lepsze wykorzystanie przestrzeni w małych pokojach,
  • więcej światła i „spa-like feeling”,
  • mniej elementów do serwisowania.

Na papierze wszystko się zgadza. Problem w tym, że goście nie chcą takich rozwiązań.

Co mówią podróżni?

Analiza opinii w serwisach rezerwacyjnych, w mediach społecznościowych pokazuje powtarzalny zestaw skarg:

  • brak prywatności przy podróżach w parach, z rodziną lub służbowo,
  • dźwięki i zapachy, które trudno zignorować,
  • zaskoczenie po check-inie, bo zdjęcia nie pokazują układu łazienki,
  • w skrajnych przypadkach… korzystanie z toalet w lobby zamiast w pokoju.

Jeden z częściej cytowanych komentarzy brzmi: „Nie potrzebuję luksusu. Potrzebuję drzwi, które się zamykają.”

Skala frustracji doprowadziła do powstania strony BringBackDoors.com, gdzie goście katalogują hotele według poziomu prywatności łazienki. To sygnał ostrzegawczy dla branży: problem przestał być niszowy.

W erze, w której hotele walczą o lojalność i powtarzalność pobytów, ignorowanie tak podstawowej potrzeby jak prywatność może okazać się kosztowne. Design może przyciągnąć uwagę. Brak drzwi – skutecznie ją odwrócić.

Bo dla większości gości prywatność w łazience to nie „awangarda”.

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *