Coraz częściej odnoszę wrażenie, że gospodarze tych szczególnie urokliwych terenów nie odczuwają potrzeby dbania o przyjezdnych turystów, którzy mogliby tu pozostawiać możliwie najwięcej pieniędzy.
Na szlakach i to tych najbardziej uczęszczanych, jest zbyt dużo wielodniowych śmieci. Mimo ubiegłorocznych interwencji w dyrekcji Parku Narodowego Gór Stołowych, nadal można tam natrafić na porozrzucane odpadki. Zupełnie tak, jakby to nikogo właściwie nie obchodziło. Śmieć leży, więc widać, że tak musi być.
Samo przejście trasy schodów między wejściem na Szczeliniec a jego szczytem pozwoliło grupie słuchaczy, Policealnej Szkoły Obsługi Turystycznej RST w Polanicy Zdroju, zebrać worek odpadów. Były tam puszki po piwie, butelki po alkoholach, plastikowe pety od zimnych napojów i wiele innych odpadów, które po zebraniu zostały ostatecznie wrzucone do kosza przy znajdującym się na górze schronisku PTTK.
Nie były to jednak wszystkie śmieci, które można było zobaczyć po drodze. Udało się zebrać tylko te, które leżały na znakowanym przejściu, ponieważ przechodzenie za ustawione tam barierki jest wyraźnie wzbronione.
Takie sytuacje muszą szczególnie dziwić, gdy się zważy, iż u naszych czeskich sąsiadów na podobnych szlakach turystycznych nie widać tylu śmieci, a ustawione tam kosze nie są tak przepełnione, jak nasze.
Tam dobrze widać, jak dba się o krajowych i zagranicznych turystów. Tam nawet napisy spotykane na szlakach turystycznych są w kilku językach. W tym także i polskim.
Natomiast na polskich szlakowanych trasach turysta może napotkać napisy jedynie w naszym ojczystym języku. To tak, jakby uznano, że treść tych napisów dotyczy jedynie Polaków i nikogo więcej.
Sprawa wydaje się być jednak o wiele bardziej istotna, gdy się zważy, iż większość z tych komunikatów ma ostrzegać i to z pewnością wszystkich wędrujących tymi szlakami turystów, przed możliwymi niebezpieczeństwami.
Chyba, że się przyjmie, że akurat te ogłoszenia umieszcza się na szlaku tylko pro forma, tak, jak to się okazało podczas wędrówki na trasie Polanica Zdrój – Karłów – Kudowa Zdrój, gdzie praktycznie, mimo wyraźnie formułowanych ostrzeżeń, nic z zapowiadanych prac, czy też zagrożeń, nie napotkano.
Z pewnością tego typu ostrzeżenia powinny być umieszczane w miejscach krzyżowania się szlaków, aby można było wybrać inny wariant przejścia. Zaś zawieszanie ich w samym środku lasu, gdzie poza powrotem, właściwie nie ma innych możliwości dalszej wędrówki, powoduje zupełnie zbyteczną stratę czasu.
Ponadto takie komunikaty muszą być dokładnie określane terminami ważności zakazu przejścia i wyraźnie podpisane, aby nie było wątpliwości, co do zasadności podejmowania takich działań. W przeciwnym razie można powątpiewać, czy wyznaczone szlaki turystyczne PTTK mają przyczyniać się do rozwoju turystyki tych ziem, czy raczej go utrudniać.
Jarosław A. Janowski





