W zeszły czwartek o północy zamknął się pewien rozdział niemieckiej historii, wraz z ostatecznym zamknięciem lotniska Tempelhof, słynnego z powodu mostu powietrznego, poprzez który alianci od 26 czerwca 1948 do 12 maja 1949 zaopatrywali zachodnią część Berlina, całkowicie zablokowaną z woli Stalina. Osiemset osobistości ze świata polityki, ekonomii i rozrywki było obecnych wewnątrz ogromnego budynku o długości 1.2 kilometra, aby asystować startom ostatnich samolotów, podczas gdy na zewnątrz tłum demonstrantów protestował cicho przeciwko zamknięciu.
O 21.50, 10 minut przed wejściem w życie oficjalnego zakazu wszelkiej działalności, wystartował w kierunku Mannheim ostatni samolot cywilny, Dornier 328 linii Cirrus Airlines. „Wraz z zamknięciem Tempelhof” – skomentował rzecznik prasowy lotniska, Ralf Kunkel – „zakończył się wielki rozdział historii lotnictwa, ale 30 października 2011 roku rozpocznie się nowy, wraz z otwarciem nowego portu stołecznego, Berlin-Brandenburg”. Ten ostatni będzie poszerzeniem Schoenefeld. Zanim nastąpi inauguracja nowego portu, zostanie zamknięte także lotnisko Tegel. Decyzja o zamknięciu Tempelhof była umotywowana faktem, iż od 1991 roku do dzisiaj przyniosło ono administracji miejskiej straty w wysokości 170 milionów euro.
Opr. Elżbieta Buczkowska



