Niektórzy pamiętają zapewne, że w czasach komunizmu w bloku wschodnim poszczególnym krajom wyznaczano specjalizacje, dzięki czemu między innymi Polska stała się krajem górniczym. U schyłku PRL, w latach osiemdziesiątych zaczęliśmy sprowadzać towar z Bułgarii – kraju, który trudnił się produkcją znacznie bardziej szlachetnego wyrobu – wina. Wydaje się, że spośród tych dwóch państw, znacznie lepiej od Polski wyszła na specjalizacji Bułgaria, która dziś podbija świat swoimi fantastycznymi winami i atrakcjami turystycznymi.
Bułgaria to państwo leżące na tej samej szerokości geograficznej co Hiszpania i może poszczycić się bardzo dogodnym dla uprawy winorosli klimatem, choć rodzaje win różnią się w zależności od regionu kraju. Wybrzeże czarnomorskiego charakteryzuje się długą i łagodną jesienią, która sprzyja gromadzeniu cukru w owocach, dlatego też tutaj produkuje się jedną trzecią win w kraju oraz aż połowę białych. Równina Dunaju o klimacie kontynentalnym umiarkowanym słynie z produkcji zarówno znanych na całym świecie szczepów, czyli Merlota, Chardonnay, czy Cabernet Sauvignon jak też lokalnego Gamza, jednak prawdziwą gwiazdą całej Bułgarii jest Mawrud pochodzący z południowo – wschodniej Doliny Trackiej.
Największym rynkiem zbytu bułgarskich win jest Polska – w 2006 roku wypiliśmy ich aż 18 milionów litrów. Dziś wydaje się, że bardziej popularne są u nas wina z Hiszpanii lub spoza Europy, dlatego Bułgaria próbuje odzyskać swoją pozycję z lat osiemdziesiątych zachęcając do odwiedzenia swoich winnic, gdyż jak wiadomo wino zawsze najlepiej smakuje w miejscu, gdzie je się wytwarza.
Dlatego też w żadnej w całości zorganizowanej wyprawie do Bułgarii nie zabraknie miejsca dla odwiedzenia jednej z lokalnych winnic połączonej z degustacją wina lub nie mniej popularnej tutaj rakiji. Kraj ten ma bowiem przebogate tradycje w uprawie winorośli odziedziczone po Trakach, których wino sławione było już w utworach Homera. Produkcja tego trunku nie odbywała się jednak w przeszłości bez przeszkód, gdyż Bułgaria przechodziła za czasów rządów tureckich okresy prohibicji, czy nawet całkowitego zakazu uprawy winorośli. Tu jednak sprawdza się zasada, że z im większym trudem powstaje wino, tym lepszy jest efekt końcowy.
Aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom turystów Bułgarzy zorganizowali własne święto wina. Nie odbywa się ono jednak, jak w większości krajów w okresie zbiorów lub dojrzewania wina, lecz w dniu, w którym my świętujemy Dzień Zakochanych. 14 lutego to w Bułgarii dzień świętego Trifona oraz dzień rytualnego zimowego podcinania winorośli, które połączone z oblewaniem gałązek winem przynieść ma w danym roku dorodny plon.
Utrudnieniem dla rozwoju enoturystyki jest wszechobecny w byłym bloku wschodnim problem – brak zaufania i współpracy. Plantatorzy winorośli postrzegają swoich sąsiadów raczej jako najważniejszych konkurentów, podczas gdy są potencjalnie najbardziej wartościowymi partnerami. Wspólny produkt turystyczny rodzi się w bólach, lecz jest wart tego wysiłku, gdyż tworzy dla turysty o wiele większą wartość. Dowiedziała się o tym między innymi piwnica win Todoroff, która we współpracy z hotelami i innymi centrami turystycznymi organizuje kompleksowo degustacje na sympozjach, kongresach, szkoleniach oraz wszelkiego rodzaju imprezach.
Bułgaria jest wciąż krajem rozwijającym się, który po upadku komunizmu, kiedy był jeszcze drugim największym eksporterem wina na świecie dopiero odzyskuje swoją pozycję, lecz prospekty na przyszłość są bardzo obiecujące. Wstąpienie do Unii Europejskiej, relatywnie niższe ceny, egzotyka kraju, bogactwo atrakcji oraz rozsądnie promowane tradycje winiarskie sprawiają, że Bułgaria jest już czwartym najpopularniejszym celem turystyki w Europie i wydaje się, że nie zamierza na tym poprzestawać.
Adam Grad



