U nich niepełnosprawni nie zatańczą

20-letnia dziewczyna, która jeździ na wózku inwalidzkim, została wyproszona z restauracji w Ciechocinku tylko dlatego, że zaczęła tańczyć na parkiecie.

Pani Jolanta wraz niepełnosprawną córką Kasią na obozy rehabilitacyjne do Ciechocinka przyjeżdża od siedmiu lat. Podczas spędzania wieczoru w restauracji, panie zostały wyproszone z lokalu. Najpierw pani Jolanta usłyszała od kelnera, że jej córka, która tańczy na wózku, niszczy parkiet. Po kilkunastu minutach postanowiła kolejny raz zatańczyć ze swoją córką. Tym razem kelner zagrodził paniom drogę. – Mówił, że nas rozumie, ale nie wpuści nas, bo szef mu kazał – relacjonuje pani Jolanta.
Tymczasem właściciele lokalu nie mają sobie nic do zarzucenia. Ich zdaniem, to klienci nalegali na wyproszenie osoby niepełnosprawnej. Ewelina Lewandowska, współwłaścicielka restauracji „Tiffany”, uważa, że  jeżdżący na wózkach „nie zwracają uwagi” i przeszkadzają bawiącym się ludziom. – Jest godzina 24., zamiast iść do domu, to jeszcze są tu w lokalu – dodaje kobieta.
Oficjalnie zakazu wejścia dla niepełnosprawnych nie ma. Jednak zdaniem współwłaścicieli, byłoby lepiej, gdyby osoba na wózku inwalidzkim – jeśli już ich lokal odwiedziła – to zastosowała się do pewnych zasad. – Klient na wózku może sobie usiąść na tarasie, czy w restauracji – mówi Lewandowska. I dodaje: – Może skoro tutaj mają problem z parkietem, to niech sobie znajdą inny lokal…

Lech Dzierżewicz, burmistrz Ciechocinka zaznaczył, że zachowanie właściciela lokalu "może być przyczynkiem do nieprzedłużenia umowy z dzierżawcą".

Źródło: horeca.pl

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *