W wielu krajach świata widać obecnie rosnące zainteresowanie winem jako napojem, który staje się wyznacznikiem wysokiej klasy jego konsumenta. Mimo to, rynek ten jest bardzo trudny dla producentów z powodu rosnącej konkurencji w licznych zakątkach świata, dlatego wielu z nich zdecydowało się poszerzyć profil swojej działalności otwierając bramy swoich winnic dla gości. W ten sposób rodzi się turystyka winna, czyli enoturystyka, będąca jedną z najszybciej rozwijających się odmian turystyki.
Wydaje się, że największe nadzieje wiążą z enoturystyką kraje Starego Kontynentu, gdyż mimo bezsprzecznie najbogatszego doświadczenia przegrywają one z tańszą konkurencją z tak zwanego Nowego Świata. Okazuje się bowiem, że wielu ludzi wybiera trochę gorszą jakość od sporo wyższej ceny. Dlatego wiele regionów winiarskich Europy utrzymuje się głównie dzięki tworzeniu szlaków winnych, które przyciągają coraz większe rzesze turystów. Turystyka winna jest obecnie najbardziej rozwinięta na obszarach o długich tradycjach w produkcji wina, jak Francja, Włochy czy Niemcy, ale funkcjonuje również na przykład w Stanach Zjednoczonych, Nowej Zelandii oraz wielu innych krajach, w tym również Polsce.
Pomimo faktu, że kraj nad Wisłą w większości przypadków kojarzy się raczej z wódką lub piwem, to poszczycić możemy się również wielowiekowym doświadczeniem w produkcji wina. W Zielonej Górze winorośl uprawiano już od czternastego lub nawet dwunastego wieku, lecz zawirowania historyczne i gospodarcze sprawiły, że do końca ubiegłego wieku uprawy praktycznie zanikły. Dzięki rosnącej popularności wina w Polsce oraz zapałowi miłośników winnej latorośli znów przybywa winnic w wielu cieplejszych regionach kraju. Kiełkująca właściwie branża upatruje swoją szansę właśnie w turystyce winnej, która w wielu przypadkach jest najważniejszą częścią działalności. Choć ciągle trudno nam się porównywać w tym względzie do naszych zachodnich i południowych sąsiadów, to można wymienić kilka interesujących inicjatyw, które dążą do rozwoju tego rodzaju działalności. Spośród regionów o największej liczbie winnic, czyli Podkarpacia, Małopolski, Dolnego Śląską i Ziemi Lubuskiej najbardziej wartym opisania wydaje się być ostatni.
Jest tak głównie ze względu na status Zielonej Góry jako polskiej stolicy wina. Oprócz znanego w całym kraju święta Winobrania oraz bogatych tradycji w uprawie winorośli przyczynia się do tego działalność Zielonogórskiego Stowarzyszenia Winiarskiego, które utworzyło Lubuski Szlak Wina i Miodu. Jest to ciekawe przedsięwzięcie, które łączy ofertę podmiotów prowadzących działalność charakterystyczną dla regionu, czyli głównie winiarzy i wytwórców miodu. Dzięki temu, wzorem szlaków zagranicznych, turyści mogą w wyznaczonych terminach zwiedzać winnice regionu poznając wpływ wina na historię i kulturę tego obszaru. Obszary województw zachodnich, na których uprawia się winorośl są szczególnie atrakcyjne dla Niemców ciekawych tego, jak kontynuujemy ich dziedzictwo.
Winiarstwo rozwija się również prężnie na południu kraju, widać to najlepiej na przykładzie Podkarpackiego Szlaku Winnic czy Małopolskiego Przełomu Wisły. Mimo mniej sprzyjającego dla uprawy klimatu wciąż powstają nowe winnice, które ambitnie dążą do stworzenia produktu na miarę oczekiwań turystów.
Sporym utrudnieniem dla rozwoju turystyki winnej są niekorzystne przepisy prawne, które praktycznie nie przewidują możliwości wprowadzenia do obrotu wina wyprodukowanego przez polskich rolników. Mimo wprowadzonych już do polskiego prawa pewnych poprawek dotyczących wina, to brak ostatecznego rozwiązania tej kwestii skutecznie hamuje rozwój enoturystyki. Na razie jednak winiarze nie składają broni i zapraszają miłośników wina na kieliszek rodzimego trunku do swoich winnic.
Adam Grad



