Gwałtowne ulewy i lawiny błotne przyczyniły się do podtopienia terenów południowego Peru, w skutek czego cztery osoby poniosły śmierć, a 2 tysiące urlopowiczów jest odciętych od świata i uwięzionych w pobliżu miasta Inków – Machu Picchu. Wśród uwięzionych turystów jest czterech Polaków. Służby ratownicze robią wszystko, co w ich mocy, ewakuując w pierwszym rzędzie dzieci i osoby starsze. Rząd ogłosił stan pogotowia w tym regionie.
Powódź w rejonie Aguas Calientes, w pobliżu atrakcji turystycznej Machu Picchu, uniemożliwiła turystom wydostanie się z objęć żywiołu.
– Urlopowiczom z Europy, USA oraz Ameryki Łacińskiej pomocy udzielą służby ratownicze, wojsko oraz policja, które śmigłowcami przetransportują turystów w bezpieczne miejsce, z dala od miasta Inków – poinformowały władze.
– Osoby dotknięte katastrofą nocują w hotelach, pensjonatach oraz na dworcu w miejscowości Aguas Calientes –poinformował Martin Perez, minister handlu i turystyki.
Zapasy żywnościowe na miejscu zdarzenia starczą jeszcze na 3-4 dni.
– Wiele ludzi nie posiada przy sobie już żadnych dolarów czy peruwiańskich pieniędzy i są zmuszeni do żebrania o jedzenie i wodę dla swoich dzieci, czasem także o nocleg – powiedział w rozmowie telefonicznej z agentem prasowym AP meksykański turysta Alva Ramirez przebywający obecnie w jednym ze schronisk w miejscowości Aguas Calientes – Inni leżą na podłodze dworca i czekają na pomoc, gdyż wszystkie miejsca noclegowe są już zajęte – dodał.
Z powodu obsunięcia się ziemi, gwałtownych ulew i lawin błotnych, które wystąpiły w niedzielę, pociąg kursujący na tej trasie, będący jedynym połączeniem między stanowiskiem archeologicznym a oddalonym o ok. 100 km Cusco, został wstrzymany i zablokowany. Także połączenia lotnicze między Cusco a Limą zostały na ten czas anulowane.
Opracowała: Aleksandra Motz



