Izraelski minister turystyki Stas Misezhnikov chce zwiększyć liczbę odwiedzających Izrael oraz czas ich pobytu, hotelarze jednak obawiają się o zbyt małą bazę noclegową.
Stas Misezhnikov powiedział podczas corocznych targów turystycznych w Tel Avivie we wtorek (9 lutego 2010 roku), że Izrael ma nadzieję na wzrost liczby odwiedzających do 5 milionów do końca 2015 roku.
– Styczeń tego roku przyniósł nam o 62% więcej turystów w porównaniu do stycznia 2009 roku, zaś o 17% więcej niż styczeń 2008 – stwierdził Misezhnikov, przypominając że 2008 rok był rekordowym dla izraelskiego przemysłu turystycznego. – Mamy zamiar zwiększyć tę liczbę o dodatkowy milion w ciągu następnych trzech lat – dodał. Obecnie Izrael odwiedza rocznie około trzy miliony turystów.
Zwiększenia liczby podróżników obawia się Ayelet Shimroni, dyrektor działu ds. planowania w Fattal, największej izraelskiej sieci hoteli. – Jeśli chcemy sprostać oczekiwaniom ministra, potrzebujemy więcej pokoi – powiedziała serwisowi Media Line Avelet Shimroni. – Napływ gości jest uzależniony od pory roku: raz ciężar skupia się na Tel Avivie, później na innych miejscach w kraju – dodała. Z kolei Israel Hayat, dyrektor generalny sieci Ceasars, której trzy hotele w Izraelu obejmują łącznie 650 pokoi, stwierdził, że na razie baza noclegowa jest wystarczająca.
Obok planów rozbudowy istniejącej bazy noclegowej pojawiła się inna koncepcja, autorstwa departamentu Turystyki Wiejskiej działającego przy Ministerstwie Turystyki. Jego dyrektor, Wail Khayof, przedstawił projekt utworzenia izraelskich moteli typu Bed & Breakfast. – Staramy się zachęcić turystów do odpoczynku na łonie przyrody, na wsi – powiedział Khayof. – Próbujemy odciążyć hotele od natłoku gości. Zbyt mała ilość pokoi jest tutaj poważnym problemem. Stwierdził także, że baza noclegowa potrzebna do realizacji nowego projektu już istnieje na wsiach, zaś odciążenie miast od natłoku gości zadowoli zarówno odwiedzających, jak i przyczyni się do rozwoju obszarów rolniczych.
Opracowała: Sandra Cecota



