Mądra moda na poznawanie mniej znanych zakątków wielkich miast dobrze służy także warszawskiej Pradze. Moda ta, wsparta wysiłkiem miejscowej społeczności, daje szansę na zachowanie wszystkiego (lub prawie wszystkiego), co jest najcenniejsze, w tym także specyficznej atmosfery tej części stolicy. Wykorzystanie tej szansy potwierdza możliwość jeszcze bardziej ofensywnej promocji Pragi, nie tylko wśród gości krajowych, ale także zagranicznych.
Turyści, przybywający do wielkich miast Europy, bardzo często skłaniają się do nie tylko poznawania ich centralnych części, propagowanych najczęściej przez biura podróży, przewodniki i publikacje prasowe. Trafiając do odleglejszych dzielnic, odnajdują w nich znacznie więcej tak poszukiwanych specyficznych klimatów, odmiennej atmosfery, która w dobie globalizacji jest szczególnie zagrożona, zwłaszcza w centralnych dzielnicach. Tak dzieje się w Paryżu, Berlinie, Wiedniu, czeskiej Pradze. Tak też zaczyna się dziać na Pradze warszawskiej przez stulecia niezauważanej, by nie powiedzieć też – niekiedy nawet pogardzanej.
W dziejach turystyki „warszawsko-praskiej” można wyodrębnić kilka okresów. Znamiennym jest, że w czasach najdawniejszych, gdy Praga dopiero zaczęła tworzyć swoją miejską historię, informacje na jej temat pojawiały się w przewodnikach stosunkowo często. Nie brakło praskich akcentów w turystyczno-krajoznawczej literaturze okresu międzywojennego. Lata totalitaryzmu, zwłaszcza okres 1950-1956, pozbawiły tę część Warszawy większych szans propagowania wśród turystów, tym bardziej, że z każdym rokiem te okolice popadały w coraz większe zaniedbanie. Kapitalistyczne korzenie, które najlepiej zachowały się w Warszawie właśnie tutaj, musiały ustąpić relacjom o dynamicznym rozwoju miasta, który przecież – w przypadku prawobrzeżnej Warszawy takiego dynamizmu nie przejawiał. Częstsze prezentacje Pragi, a zwłaszcza jej tradycji pojawiły się w latach 70., a bardziej odważne w ósmej dekadzie minionego stulecia.
Zainteresowanie odwiedzaniem mniej znanych dzielnic miast związało się w Polsce ze zmianami strukturalnymi w państwie. Nowa epoka, rozpoczęta w latach 1989- 1990, oznaczała inne spojrzenie również na historię i turystykę, decentralizację decyzji, wyzwalanie nowych inicjatyw oddolnych. Czy z tej szansy potrafiła i będzie umiała w przyszłości skorzystać Praga?
Niezmiernie istotną dla rozwoju każdej małej ojczyzny (a jest nią też Praga) jest świadomość lokalnej społeczności. Na kształtowanie tej świadomości, zarówno w wśród mieszkańców jak i przybyszów, przemożny wpływ ma dopływ aktualnych, pełnych i rzetelnych informacji. Tymczasem przez długie lata były to informacje niepełne, sporadyczne i niestety często stronnicze.
Tak było dawniej
Prawobrzeżna Warszawa w popularnych materiałach promocyjnych pojawiła się dopiero bardzo niedawno. Należy to zawdzięczać inicjatywom lokalnych organizacji, samorządom dzielnic (zwłaszcza Pragi Północ, ale nie tylko), Stołecznego Biura Turystyki i pozarządowego stowarzyszenia „Monopol Warszawski”, kreatora pierwszego na tym brzegu Wisły centrum informacji turystycznej „Info Praga” i wydawcy pionierskich publikacji promocyjnych.
Przewodnik J. M. Sobieszczańskiego z roku 1857 pomijał w zasadzie Pragę, ograniczając się do opisu Saskiej Kępy. W lasku w rozmaitych miejscach urządzono karuzele, huśtawki, strzelnice. W niektórych osadach można dostać nabiału, jadła i napoju”.
W Ilustrowanym przewodniku po Warszawie z roku 1893 informacje o prawobrzeżnej Warszawie są znacznie obszerniejsze. Jednak pojawia się opinia, że „od strony Pragi, z wyjątkiem Saskiej Kępy, bliższe okolice nic prawie godnego nie zawierają”. Autorzy wspominają o Grochowie i Gocławku z pięknym ogrodem zwanym „Zacisze” W rozdziale „Dzielnica Praga” wymienione są: most żelazny, kościół św. Floriana, cerkiew, kościół parafialny Pragi (przy ulicy Ratuszowej), Kamionek. Szerzej potraktowano Szmulowiznę, jako wówczas dzielnicę nową (włączoną do miasta w roku 1891), nie cieszącą się jednak dobrą reputacją.
Niezbyt przychylnym dla Pragi okazał się nawet Mieczysław Orłowicz, który w przewodniku z 1922 roku poświęcił jej zaledwie 8 (na 215 stron książki) i napisał m.in. tak: „Zamieszkana jest głownie przez ludność robotniczą…, na ogół mało ciekawa, brudna i niejednolita zabudowa. Obok modernistycznych pięciopiętrowych kamienic, parterowe, kryte gontem domki i walące się rudery. Całość wyjątkowo brzydka, jest negacją estetyki. Tu i ówdzie trafia się jakiś piękniejszy dworek”. Wśród obiektów godnych uwagi wyróżniono: kościół św. Floriana i Park Pragski, cerkiew, komorę wodną, cmentarz na Brudnie (ówczesna pisownia), Park Skaryszewski, cmentarz na Kamionku i Grochów, przy czym pojawiła się informacja, że miejsce związane z pamiętną bitwą z 1831 roku nie było wówczas upamiętnione.
W uroczej książce F. Galińskiego „Gawędy o Warszawie” z 1937 r., liczącej 325 stron, prawobrzeżnym dzielnicom Warszawy poświęcono zaledwie 8 stron. Autor opisuje tu m.in. Kamionek z rogatkami i nowym kościołem; Olszynkę Grochowską, pamiętną z bitwy 1831 roku z otoczeniem (podkreślając brak historycznych pamiątek z tego okresu) i Saską Kępę. W tejże publikacji czytamy również o ówcześnie niezabudowanych, letniskowych osiedlach, będących celem niedzielnych wycieczek. Kolejka do Jabłonny mijała osady, stare karczmy i nowe kawiarnie, jak: Golędzinów, Pelcowizna, Żerań, Piekiełko, Wiśniewo, Henryków, Dąbrówka, Buków i Buchnik.
Nawet w atmosferze tak zwanej popaździernikowej odwilży 1956 r., po Warszawie z 1957 r. wątki praskie w literaturze turystycznej pojawiły się rzadko. W przewodniku po Warszawie wydanym przez Oddział Stołeczny PTTK tylko jedna spośród sześciu opisanych tras prowadziła na prawy brzeg Wisły. Zespół autorów ograniczył się do zaproponowania wycieczki przez Most Śląsko-Dąbrowski, odwiedzenia kościoła św. Floriana, ogrodu zoologicznego, cerkwi i oczywiście pomnika Braterstwa Broni.
W okresie powojennym ukazywały się dość liczne publikacje, których celem było przypomnienie dawnej Warszawy. Praga jako relikt kapitalizmu była zapomniana. Wątki praskie pojawiły się szerzej w ujęciu Jerzego Kasprzyckiego, niestrudzonego i nieodżałowanego wnikliwego badacza dziejów miasta, a także w Bedekerze Praskim Olgierda Budrewicza.
W nowych czasach
Pierwszy obszerny przewodnik po warszawskiej Pradze, pióra Michała Pilicha obejmuje t.zw. bedeker oraz informator. W bedekerze opisano ponad 150 obiektów, w tym: 78 kamienic, 24 obiekty przemysłowe (w większości poprzemysłowe), 19 gmachów użyteczności publicznej, 13 świątyń (także cerkiew prawosławną), 8 pomników.
Dla prawobrzeżnej Warszawy otwiera się nowa epoka. Turyści wędrujący po miastach Europy poszukują przede wszystkim różnorodności i odmienności i tutaj właśnie je znajdują.
Atrakcje nie ograniczają się do wielokulturowego centrum Pragi, jej zabytków techniki, teatrów, galerii. Każda z „praskich” dzielnic jest inna. Białołęka to nie tylko wielkie osiedla, ale malownicza dolina Wisły gotyckim kościołem w Tarchominie i pamiątkami po Prymasie Tysiąclecia w Choszczówce. To także piękne lasy. Targówek może poszczycić się grodziskiem na Bródnie i teatrem. Piękne militarne tradycje maja okolone lasami Mazowieckiego Parku Krajobrazowego – Rembertów, Wesoła i Wawer. Nie brak tu zabytków architektury w stylu świdermajer, zachęca dolina czystej Wisły. Są też miejsca historyczne, choćby teren bitwy pod Olszynka Grochowską.
Dzielnice prawobrzeżne to teren ciekawy dla różnych form turystyki: krajiozanwczej, edukacyjnej, biznesowej, a nawet wypoczynkowej, zwłaszcza w ich zielonych częściach”. Praga pulsuje życiem kulturalnym. To teren kontrastów, choćby pomiędzy pejzażami ulic starej Pragi (Ząbkowska, Brzeska, Stalowa) i Saskiej Kępy, z których każda jest fascynująca na swój sposób.
Atrakcyjność turystyczna prawobrzeżnej Warszawy to temat konferencji naukowej przygotowywanej na rok 2011 przez ALMAMER Wyższą Szkołę Ekonomiczną, wyspecjalizowaną m.in. w kształceniu kadr turystycznych. Ideę konferencji wspiera zwłaszcza Urząd Dzielnicy Praga Północ m. st. Warszawy.
Jan Paweł Piotrowski



