Już w przyszłym roku oszczędni Niemcy będą mogli wsiąść do autobusu we Frankfurcie i odbyć podróż, która przez kilkadziesiąt ostatnich lat była prawnie zabroniona.
Będą mogli pojechać na przykład do Monachium, Düsseldorfu czy Stuttgartu. Tak, takie podróże autobusem są w Niemczech nielegalne od 79 lat.
Długodystansowa komunikacja autobusowa (z nielicznymi wyjątkami) została w Niemczech zakazana w 1931 roku. Zakaz miał chronić interesy państwowych kolei, wszystko jednak wskazuje na to, że wkrótce przestanie obowiązywać. Jest już w tej sprawie pierwszy wyrok sądu, a rząd Angeli Merkel podjął decyzję o deregulacji krajowych przewozów pasażerskich.
Choć Niemcy są dziś gospodarczą lokomotywą Europy i niemal modelowym przykładem wolnej konkurencji, fakt, że zniesienie tego zakazu zajęło tyle czasu, jest dla wielu dowodem, jak wolno zachodzą tu wszelkie zmiany.
– To kompletny anachronizm – mówi Roderick Donker van Heel, dyrektor zarządzający Deutsche Touring, największego przewoźnika autobusowego w Niemczech, który ma w swojej ofercie przewozy z Frankfurtu do wielu miast Europy, ale nie ma prawa wysadzić swoich pasażerów na terenie Niemiec.
– Deutsche Bahn mogą robić, co chcą – komentuje Donker van Heel, mówiąc o państwowych kolejach. – Linie lotnicze podobnie. Ale kiedy przedsiębiorstwo autobusowe chce przewieźć ludzi z miasta do miasta, odpowiedź brzmi "nie". I to wszystko w 2010 roku!
Nowe prawo przewiduje wprawdzie, że przewozy autobusowe będzie można organizować tylko w przypadkach, kiedy "przyczynią się one do znaczącej poprawy sytuacji względem obecnie oferowanych połączeń kolejowych", ale nawet takie rozwiązanie pozostaje na razie w sferze projektów.
Niemiecki najwyższy sąd administracyjny orzekł w czerwcu, że Deutsche Touring może otworzyć połączenie z Frankfurtu do Dortmundu. Wyrok jest precedensowy – sąd uznał bowiem, że sam fakt niższej niż na kolei ceny biletów może być dla pasażerów "znaczącą poprawą sytuacji".
źródło: onet.pl



