Nazwa „EasyJet” (w wolnym tłumaczeniu z angielskiego – „proste latanie”) miała od początku informować swoich przyszłych pasażerów o komforcie za niską cenę przelotu…
Linia lotnicza jednak za „pozwolenie” korzystania z takiej nazwy musiała zgodzić się na pewne warunki.
Założyciel, Stelios Haji-Ioannou, za wyrażenie zgody na posługiwanie się nazwą „EasyJet” miał dostawać honorarium autorskie od linii lotniczych w wysokości 25 proc. od osiąganych przez nich dochodów przez następne 50 lat.
Dla dobra współpracy podjęto jeszcze jeden krok, a mianowicie Haji-Ioannou zrzekł się swoich praw jako prezes EasyJet w zamian za co linie dały mu prawo do wyznaczania dyrektorów dla pokładu.
W wyniku wszystkich podjętych działań nazwisko: Haji-Ioannou nie tylko zapisało się na kartach historii linii lotniczych EasyJet, ale sam jego właściciel pozostaje do tej pory ich największym akcjonariuszem (około 38 proc. akcji).
Każda decyzja ma jednak swoje „za” i „przeciw”… Tak było również i w tym przypadku.
Pewien przedsiębiorca, Cypriot odniósł się bardzo krytycznie w stosunku do strategii rozwoju linii lotniczych, jaką prezentowała EasyJet. Właśnie na tej płaszczyźnie pojawiło się zagrożenie pozbawienia nazwy.
Cypriot twierdził, że linie lotnicze EasyJet naruszają swoją licencje, która ogranicza ich dochody. Czynności dodatkowe nie mogły przekraczać 25 proc. całości dochodów.
W odwecie Haji-Iannou zażądał dochodu od pomocniczych transakcji, np.: dodatkowy dochód od sprawdzania bagażu, który nie był częścią interesu handlowego linii lotniczej.
W rezultacie wynikła gorąca dyskusja na ten temat. Ilu ludzi, tyle zdań. Po długim i burzliwym okresie niepokoju na tak ważnej dla dalszego przetrwania płaszczyźnie, ustalono nowe prawa i reguły, które od tego czasu miały obowiązywać.
Nowy gatunek licencji, który jest dzisiaj przyjmowany daje EasyJet prawo zdobywania dochodu od pomocniczych usług i możliwość współpracy z innymi dostawcami obsługi podróży.
Dyrektor naczelny EasyJet, Carolyn McCall, podsumowała w swojej wypowiedzi całość zaistniałego problemu: – To jest naprawdę rozsądne rozwiązanie tej trudnej sytuacji, które dostarczyło jasności, sprawiedliwości, wykonalnego wyniku. Rozwiązanie takie jest idealne dla obydwóch strony.
Po tym konflikcie udziały Steliosa Haji-Ioannou wzrosły do 4.45 proc.



