Społecznicy chcą odwołania ze stanowiska stołecznej konserwator. Jeszcze w tym miesiącu skierują do ratusza wniosek w tej sprawie.
– Stołeczna konserwator Ewa Nekanda-Trepka kompletnie nie radzi sobie z ochroną zabytków – ocenia surowo Janusz Sujecki z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy ZOK. Stowarzyszenie przygotowało tzw. czarną listę jej przewinień.
– Jednym z przykładów jest sprawa kamienicy przy ul. Jasnej 6. Zachowała się pełna dokumentacja, która pozwala na odtworzenie jej oryginalnego wyglądu. Tymczasem na budynku powstanie szklana czapa. Konserwator wydała na to zgodę – mówi Janusz Sujecki.
Społecznicy wyrzucają też stołecznej konserwator m.in., że nie zgodziła się na odbudowę kamienicy przy ul. Próżnej 12, gdy chciały to zrobić władze Śródmieścia.
Krytykują też jej sposób pracy. – W całym mieście jest mnóstwo wartościowych obiektów, które od lat popadają w ruinę. Są niszczone przez wandali i okradane. Ostatni przykład to kamienica przy Wilczej – opowiada Sujecki. Członkowie ZOK–u zapowiadają, że jeszcze w tym miesiącu złożą w ratuszu wniosek o odwołanie stołecznej konserwator.
To już kolejna próba pozbawienia jej stanowiska. W listopadzie ubiegłego roku przed rozebraną Halą Koszyki społecznicy zorganizowali pikietę, w której domagali się odejścia Ewy Nekandy-Trepki. – Od tego czasu w jej pracy nic się nie zmieniło. Dlatego teraz składamy wniosek w ratuszu – mówi Sujecki.
Sama konserwator nie chce komentować zarzutów sformułowanych pod jej adresem przez społeczników.
– Pod koniec ubiegłego roku, gdy obrońcy zabytków próbowali odwołać mnie ze stanowiska, złożyłam w ratuszu pismo, w którym wyjaśniłam powody każdej mojej decyzji.
ZOK chce też, by ze stanowiska ustąpił Jaromir Grabowski, wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego, którego obwiniają o zburzenie XIX-wiecznej parowozowni na Pradze. Właśnie przygotowują wniosek, który pod koniec stycznia złożą u wojewody.
– Społecznicy już raz chcieli pozbawić mnie funkcji. Wówczas wojewoda przeprowadził w urzędzie kontrolę, która wykazała, że w sprawie parowozowni postępowałem zgodnie z prawem – mówi Jaromir Grabowski.
źródło: zw.com.pl



