Ubiegłoroczne „dwie wpadki” Boeinga, tak szeroko opisywane i komentowane przez media, które doprowadziły do uziemienia na kilka miesięcy zakupionych przez LOT dreamlinerów, spowodowały, iż skala roszczeń wobec amerykańskiego partnera za dostarczenie wadliwego sprzętu była niebagatelna. Na sugerowane przez LOT 100 mln odszkodowania, Boeing odpowiedział kwotą 90 mln zł. Zdaniem ekspertów, tak wynegocjowane warunki, są dla LOT-u niezwykle korzystne.
Po 11 miesiącach 2013 r., wskutek uziemienia maszyn, LOT miał 136 mln strat operacyjnych. Ale otrzymawszy od Amerykanów pierwszą ratę odszkodowania w postaci 60 mln, spółka zacznie rekompensować straty. Będzie można dobrać kilkanaście samolotów do floty i otworzyć nowe połączenia. Gotówkowy zastrzyk pieniędzy prawdopodobnie pomoże też spółce wyjść wreszcie na plus; spodziewana kwota zysku na koniec 2014 r. to 71 mln zł.
Poza gotówką, Boeing oddał zaliczkę wpłaconą przez LOT na poczet kolejnego zamówionego samolotu. Grzegorz Połaniecki, dyrektor generalny Enter Air, największej w Polsce linii czarterowej, obie formy odszkodowania – i gotówkową, i spłatę zaliczki – uważa za wyjątkowo korzystne. Rzadko bowiem zdarza się, by jakakolwiek linia lotnicza otrzymywała tak dobrą rekompensatę, w tym większość w gotówce.
E.M.



