
Premier Dmitrij Miedwiediew ostrzegł, że jeśli przeciwko Rosji wprowadzone zostaną nowe sankcje, to odpowie ona na nie asymetrycznie, na przykład ograniczając loty w obszarze powietrznym Federacji Rosyjskiej.
– Miałem nadzieję, że nasi partnerzy okażą się mądrzejsi. Niestety. Jeśli będą sankcje związane z energetyką i dalsze ograniczenia dla naszego sektora finansowego, to zmuszeni będziemy odpowiedzieć asymetrycznie – oświadczył premier Rosji w wywiadzie dla dziennika Wiedomosti.
Przypomniał, że o niektórych takich krokach – ograniczeniach w sferze transportu – mówił już na jednym z posiedzeń rządu.
7 sierpnia Miedwiediew informował, że Moskwa rozważa także ustanowienie zakazu wykorzystywania obszaru powietrznego Rosji do lotów tranzytowych do Azji Wschodniej, zmianę punktów wejścia i wyjścia z obszaru powietrznego Federacji Rosyjskiej dla europejskich linii lotniczych oraz zrewidowanie zasad lotów transsyberyjskich.
– Wychodzimy z założenia, że mamy przyjacielskie stosunki z naszymi partnerami i dlatego niebo nad Rosją jest otwarte dla lotów. Jeśli jednak wobec nas wprowadzane są ograniczenia, to musimy odpowiadać. Jeśli zachodni przewoźnicy będą latać poza naszym obszarem powietrznym, to może to doprowadzić do bankructwa wielu linii lotniczych, które i tak już balansują na krawędzi przetrwania – powiedział premier Federacji Rosyjskiej.
Zamknięcie obszaru powietrznego Federacji Rosyjskiej wydłużyłaby loty do Azji, głównie do Chin, Japonii i Korei Południowej, a także zwiększyło ich koszty. Uderzyłoby to przede wszystkim w Lufthansę, British Airways i Air France.
Loty nad Syberią są bardzo popularne wśród europejskich przewoźników, bo znacznie skracają trasę z Europy do Azji. Moskwa zezwoliła na nie w latach 70. Zachodnie linie lotnicze płacą za każdy przelot. Szacuje się, że ZSRR zarabiał na tych lotach do 500 mln dolarów rocznie. Pieniądze te trafiały do państwowego Aerofłotu. Obecnie narodowy przewoźnik Rosji otrzymuje z tego tytułu co roku około 320 mln euro.
Źródło: GW
foto: RIA Novosti REUTERS



