
W niedzielę samolot malezyjskich tanich linii lotniczych AirAsia stracił łączność z kontrolą ruchu lotniczego, lecąc z Indonezji do Singapuru. Na pokładzie były 162 osoby. Rozpoczęto akcję poszukiwawczą, którą zawieszono na noc.
Dziś rano wznowiono poszukiwania. Uczestniczy w nich 12 jednostek indonezyjskiej marynarki wojennej, 5 samolotów, 3 śmigłowce. Dołączyły do nich statki i samoloty z Singapuru, Malezji i Australii. Swoją pomoc zaoferowały też Stany Zjednoczone, Chiny Wielka Brytania, Indie i Korea Południowa. Pomoc ta będzie potrzebna, gdyż najprawdopodobniej malezyjski boeing znajduje się na dnie morza, na głębokości 40 m.
Szef indonezyjskiej agencji ratowniczej Bambang Soelistyo zwrócił uwagę, iż Indonezja nie posiada niezbędnych możliwości technicznych aby wydobyć samolot z dna morza, takich jak np. podwodnych robotów. Jednocześnie eksperci sprawdzają hipotezę o wybuchu na pokładzie. Świadkowie twierdzą bowiem, że słyszeli wybuch, gdy nad ich wyspami przelatywała maszyna AirAsia. Minister Transportu Indonezji zapowiedział kontrolę naziemną AirAsia.
opr. KK
foto: Wojtek Kmiecik/Jetphotos



