
Z przeprowadzonego przez Instytut Badawczy ARC Rynek i Opinia przy współpracy z Katedrą Rynku, Marketingu i Jakości Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie badania „Konsument w restauracji” wynika, iż prawie połowa Polaków (48%) nie chodzi do restauracji.
Niestety, badanie pokazało słabości polskiej gastronomii i bardzo niski poziom profesjonalizmu w prowadzeniu badanych restauracji. Najczęściej bywamy w sieciowych pizzeriach (65%) oraz sieciowych restauracjach (51%). Jedynie 35% badanych wybiera elegancką restauracje – z obrusami na stole i zastawą stołową. Skąd niechęć Polaków do jadania poza domem? Ponad połowa badanych wskazuje brak higieny (55%), nieświeże produkty (54%) i niesmaczne jedzenie (61%) jako elementy, które przeszkadzają im w czasie wizyt w restauracjach. Co zatem decyduje, że wybieramy to a nie inne miejsce? O naszym wyborze najczęściej decyduje po prostu dobre jedzenie. Wskazało tak aż 83% badanych. W dalszej kolejności kierujemy się ceną, lokalizacją, czystym wnętrzem, miłą obsługą, krótkim czasem oczekiwania. 49% pytanych osób wybiera te miejsca, w których można płacić kartą. Z reguły wyboru dokonujemy samodzielnie. Opinią znajomych przy wyborze restauracji kieruje się 47% respondentów. Konsumenci mają subiektywne preferencje co do stylu proponowanej kuchni czy charakteru wystroju wnętrza restauracji, ale ich oczekiwania wobec jakości i świeżości serwowanych posiłków mają obiektywny charakter. Z badania wynika, że właściciele badanych restauracji przejawiają nikłe zainteresowanie estetyką przyjmowania swoich gości. Badani konsumenci wskazywali jako słabe strony ocenianych restauracji takie elementy jak nieprzyjemny zapach i zbyt głośną muzykę.
Branża gastronomiczna powinna mocno wziąć sobie do serca wyniki badań.




2 Responses
Bo ich nie stać. Jak będziemy więcej zarabiać to pomyślimy o chodzeniu do restauracji. Ot co 🙂
Za mało zarabiamy i mamy zbyt też dużo innych wydatków. Po drugie nie to w Polsce modne tj. wyjście do restauracji a następnego dnia dzielenie się tym ze znajomymi w pracy, na uczelni czy też zwykłym spotkaniu towarzyskim. Jak studiowałem pracowałem w Australii, USA czy Kanadzie to był nasz pierwszy punkt rozmowy w poniedziałek jak sie spotykaliśmy po weekendzie.