
Parlament Tunezji uchwalił niedawno nową ustawę antyterrorystyczną. Daje ona władzy większe możliwości w walce terrorystami. Po ostatnich dwóch atakach jakie miały miejsce w kraju, a ofiarami byli turyści władze podejmują szereg działań mających zapewnić bezpieczeństwo.
Za ustawą głosowało 174 deputowanych, 10 wstrzymało się od głosu. Nikt nie głosował przeciwko. Ustawa jednak została skrytykowana przez organizacje pozarządowe i przedstawicieli organizacji społecznych. Wskazują oni, że ustawa przewiduje karę śmierci za cały szereg przestępstw o charakterze terrorystycznym, podczas gdy w Tunezji obowiązuje od 1991 r. moratorium na wykonywanie tego rodzaju kary.
Zawarta w ustawie definicja „terrorysty” jest – zdaniem krytyków – zbyt ogólnikowa i stanowi zagrożenie dla praw obywatelskich. Ponadto krytycy zarzucają ustawie, iż przyznaje policji i służbom bezpieczeństwa nadmierne uprawnienia, jak np. prawo do przetrzymywania podejrzanego w areszcie bez dostępu do adwokata przez 15 dni oraz większe niż dotąd możliwości podsłuchów rozmów telefonicznych.




Jedna odpowiedź
Własnie wróciłam z Tunezji.Ponieważ jeżdżę tam dość często i mam wielu znajomych nie zauważyłam nic tak bardziej innego. Oprócz tego, że widać gołym okiem – brak turystów.Jest to sezon turystyczny w pełni a ze mną w Hotelu była tylko 1 polka i chyba z 15 osób z dawnej Rosji. Trochę rodzin z Algierii – ale chyba pracujących zagranicą. Hotel luźniutki. Posterunki owszem wzmocnione – zawsze były. Po plażach chodzili policjanci ale nie było to jakieś bardzo widoczne. Trochę dla mnie była tak dyskusyjna eskorta uzbrojonego wozu policyjnego za naszym busikiem wiozącym ( słownie 4 osoby)i to tylko do pewnego czasu. Nie pod sam hotel. Ale ten temat to już dla służb specjalnych – szkoleniowców. Ja laik – ale mam uwagi. Tak poza tym to wszystko jak zwykle w normie. Ludzie uśmiechnięci, bez problemów w hotelu ( bo może nie mam wygórowanych żądań za tą cenę ). Ale niestety ceny pamiątek, papierosów poszły w górę. Mała liczba turystów – to każdy chce zarobić jak najwięcej. Ale ja już tak się wyszkoliłam w targach z nimi, że nie mają łatwo. Jak zwykle dostawałam szału jedynie na Sali posiłków. Miałam ochotę stanąć na środku tej saki i wydrzeć się – i po co mamy pomagać Afryce jak Wy mieszkańcy tego kontynentu tak niszczycie żywność. Te góry żywności brane na stoły przez arabów ( bo wszyscy to robili) a później nie zjedzone góry jedzenia lądowały w odpadkach. Przecież do diaska każdy może sobie iść i wząć więcej jak mu mało – tzw. szweckie stoły. A co za tym idzie poszkodowani są inni turyści – europejczycy. Przychodzimy 40 minut przed końcem godziny posiłku danego , a tam już praktycznie nie ma co wziąć . Nawet nie to, że nie ma – po prostu tak porozwalane te sałatki poza tacami, w kocherach jedzenie, że szlag mnie trafiał. Niestety co do kultury spożywania posiłków to nauki tu potrzeba. Bo bez względu na kulturę, obyczaje, wyznanie i tradycje – własna kultura osobista daje tu znać o sobie. Ale moje koleżanki, które tam żyją na co dzień twierdzą, że przyzwyczaiła bym się do tego. A ja mówię – nie. Nie do takiego marnotrawstwa – tylko dlatego, ze się zapłaciło za to. Bo tak na marginesie – to w Ich domach ni kruszynka się nie zmarnuje. Ale to jest moje osobiste zdanie i spostrzeżenia. Także jeśli kogoś obraziłam – to z góry przeprasza, nie miałam tego w planie. Pozdrawiam. Warto jechać do Tunezji. Fajne plażę, dobra kawa, świetna baza hotelowa, fantastyczne baseny – no dla mnie to wystarcza. No i słońce.