
Choć Chorwacja pozostaje ulubionym kierunkiem nadmorskim, w tym sezonie wiele plaż zmaga się z nagłym wysypem meduz.
Szczególnie dotknięte są wybrzeża w rejonie Rovinj, Puli i Umagu, gdzie gromadzą się gatunki parzące, powodując u kąpiących się silne pieczenie i zaczerwienienie skóry. Temperatura wody w lipcu przekracza 26 °C, co sprzyja rozmnażaniu tych organizmów i sprawia, że meduzy wypływają coraz bliżej brzegu.
W obawie przed bolesnymi ukąszeniami turyści coraz częściej rezygnują z zanurzenia w morzu. Zamiast pluskać się w wodzie, wybierają leżaki i spacery promenadą, unikając ryzyka kontaktu z parzydełkami. Choć niektóre lokale serwują plastry ogórka czy żel aloesowy na łagodzenie skutków użądlenia, wielu urlopowiczów woli zaopatrzyć się we własne domowe środki – ocet jabłkowy czy napary z rumianku – które pomagają ukoić pieczenie.
Specjaliści ostrzegają, że jeśli trend wzrostu temperatury mórz się utrzyma, problem z meduzami może się nasilić. Chorwackie kurorty już opracowują plany monitorowania stref przybrzeżnych i informowania plażowiczów o zagrożeniach, a ratownicy uczą się szybkiego usuwania parzydełek. W praktyce to jednak od turystów zależy, czy odważą się skorzystać z morskich kąpieli, czy pozwolą, by meduzy przejęły dominację nad ich wakacyjnym relaksem.



