
Są miejsca, gdzie historia i geologia konkurują ze sobą o pierwszeństwo w tworzeniu krajobrazu. Campi Flegrei – Pola Flegrejskie, zwane też „płonącymi polami” – to jedno z nich. Tu ziemia oddycha, drży i pamięta. A pomiędzy kraterami, termami i ruinami starożytnych świątyń rosną winnice, które produkują wina o smaku soli, wulkanu i tysiącleci.
To miejsce, gdzie można w jeden dzień wspiąć się na najmłodszą górę Europy, przejść brzegiem jeziora, które starożytni uważali za bramę do Hadesu, i zakończyć dzień lampką Falanghiny z widokiem na zatokę Pozzuoli. Brzmi jak plan na idealny weekend? Bo nim jest.
Krajobrazy i legendy krainy ognia
Monte Nuovo, czyli „Nowa Góra”, to najmłodszy wulkan Europy – ma zaledwie 487 lat. Powstał błyskawicznie, w zaledwie tydzień, podczas erupcji w 1538 roku, która zniszczyła wioskę Tripergole, willę Cycerona i słynne rzymskie termy. Zanim jednak ziemia eksplodowała, natura dawała znaki. Już w 1502 roku mieszkańcy Pozzuoli zauważyli, że ląd unosi się nad morzem. W kolejnych dekadach coraz częściej trzęsła się ziemia – aż we wrześniu 1538 roku wszystko wymknęło się spod kontroli.
28 września odnotowano wiele wstrząsów, a dzień później ziemia dosłownie się otworzyła. Woda mieszała się z magmą, eksplodując i wyrzucając coraz więcej popiołu. Góra rosła z godziny na godzinę. Kiedy 2 października pierwsi ciekawscy weszli na jej szczyt, zobaczyli w kraterze „gotującą się” powierzchnię – prawdopodobnie fontanny lawy. Kilka dni później, 6 października, doszło do potężnej eksplozji, w której zginęły 24 osoby – pierwsze ofiary geoturystyki w historii.
Dziś Monte Nuovo to spokojny, zielony stożek o wysokości 123 metrów. Ze szczytu rozciąga się widok na zatokę Pozzuoli, wyspę Procida i w oddali Wezuwiusza. Wejście zajmuje około 20 minut, a cisza w kraterze kontrastuje z jego dramatyczną przeszłością.
Monte Nuovo jest częścią Campi Flegrei – ogromnej, wciąż aktywnej kaldery o średnicy 13 kilometrów. To właśnie ona 40 tysięcy lat temu spowodowała gigantyczną erupcję, która mogła przyczynić się do wyginięcia neandertalczyków. Dziś teren wciąż „oddycha” – ziemia w Pozzuoli nadal się unosi, a naukowcy czuwają, wiedząc, że pewnego dnia Campi Flegrei znów może się obudzić.

Winne historie Jeziora Averno
Po zejściu z Monte Nuovo warto przejść się nad Jezioro Averno – miejsce, które od wieków pobudzało wyobraźnię poetów i podróżników. Szliśmy z Giulio, miejscowym przewodnikiem i zapaleńcem historii, wzdłuż spokojnego brzegu, rozmawiając o winnicach wyrastających na wulkanicznych zboczach. To właśnie tutaj, dzięki bogatej glebie, rodzi się wyjątkowa Falanghina – wino o charakterze, jakiego nie znajdziesz nigdzie indziej.
Averno to wypełniony wodą krater wulkanu – ma około 3,2 km obwodu i 60 metrów głębokości. Jego nazwa pochodzi od greckiego Aornos, czyli „bez ptaków”. Starożytni wierzyli, że żaden ptak nie przelatuje nad jeziorem, bo trujące opary zabijają wszystko, co żywe. Dla Greków i Rzymian to miejsce było bramą do Hadesu. W „Eneidzie” Wergiliusz opisuje, jak Eneasz schodzi tu do świata zmarłych, prowadzony przez Sybillę z Kum.
Po drodze minęliśmy ruiny dawnych term – przez wieki brano je za świątynię Apollina. Nawet dziś, choć zostały z nich tylko potężne mury, robią wrażenie. W 37 r. p.n.e. Agrypa przekształcił jezioro w bazę morską, łącząc je z morzem przez tunel Grotta di Cocceio – uznawany za pierwszy duży tunel drogowy świata.
Dziś wokół jeziora biegnie spokojna ścieżka spacerowa. Zamiast duchów spotkasz koty, kaczki i nietoperze. Życie wróciło nad Averno – razem z winnicami i winem, które pachnie wulkanem i historią.
Lunch i degustacja – Cantine del Averno
Kiedy dotarliśmy do winnicy Cantine dell’Averno, akurat zaczynał się sezon – w powietrzu unosił się zapach świeżo wyciskanego soku z winogron. Cała atmosfera była pełna energii, a wokół panowała pełna koncentracja. Winnica leży w rejonie jeziora Averno, gdzie znajduje się sporo firm związanych z winem i turystyką, z długą tradycją. Cantine dell’Averno to jedno z bardziej znanych miejsc – winnica, restauracja i agroturystyka w jednym, ulokowane na słonecznym zboczu wulkanu, z widokiem na jezioro. Wino, które tu produkują, ma wyjątkowy charakter – powstaje z winorośli odmiany Falanghina, odzyskanych z wiekowych krzewów rosnących na zboczach Averno. To miejsce nadaje winu wyraźną mineralność i głęboki smak. Czuć w nim wulkaniczną energię Campi Flegrei.
Falanghina to odmiana o naprawdę długiej historii – uprawiali ją już Rzymianie. Nazwa pochodzi od słowa „falangae”, które oznacza tyczki podtrzymujące winorośl. Legioniści rzymscy, znani jako „phalanx”, zabierali ze sobą sadzonki winorośli w trakcie swoich wypraw wojennych. Wina, które stąd powstają, mają w sobie ten pierwiastek starożytności. Choć odmiana była na skraju wyginięcia odzyskano stare krzewy z okolic jeziora, znów zaczęto uprawiać ją na wulkanicznej ziemi Kampanii.

Dziś mamy dwie główne apelacje tej winnicy: Falanghina del Sannio DOC i Falanghina dei Campi Flegrei DOC. W tutejszym klimacie, z wpływem wiatru znad morza, winogrona dojrzewają powoli, zyskując nuty cytrusów, kwiatów i morskiej soli. Gleby są wulkaniczne, bogate w popioły, lapilli i tufu, co sprawia, że winorośl rośnie silna, odporna na choroby i trudne warunki.
Kiedy dotarliśmy na miejsce, bracia Emilio i Nicola Mirabella właściciele winnicy, przywitali nas serdecznie, mimo że byli zajęci pracą – właśnie przetwarzali świeżo zebrane winogrona. Ugościli nas przy dużym stole, pod pergolą z winorośli. Nicola Mirabella, wskazał na kiście białych winogron i z uśmiechem powiedział: „To Fragolina. Spróbujcie!”. Okazało się, że owoce miały lekko truskawkowy posmak, co tłumaczyło nazwę. To lokalna odmiana winorośli, naprawdę rzadko spotykana. Rozmawialiśmy o winie, jedzeniu i historii, a bracia Mirabella wyraźnie byli dumni ze swojej ziemi i tradycji.
Na stole pojawiła się Falanghina – wino o słomkowej barwie, pachnące cytrusami i kwiatami. Do tego prostota – sałatka z pomidorami, rukolą i tuńczykiem, provolone zapiekany w liściach laurowych i świeża ryba z zatoki. To jedzenie było lekkie, świeże, proste – idealne. Nicola podkreślił: „Nasze wina to echa tej ziemi. Czuć w nich wulkan, morze, tradycję”. I rzeczywiście, Falanghina z Campi Flegrei ma wyrazistą kwasowość i mineralność – świetnie pasuje do ryb i owoców morza.
Winnica, choć to mały biznes, jest symbolem tradycji i pasji. Nicola zabrał nas jeszcze do piwnicy, gdzie dojrzewają wina. W chłodnym, cichym miejscu otaczały nas rzędy beczek i butelek, a zapach drożdży i drewna wypełniał powietrze. – To jest nasza przyszłość, ale i nasza przeszłość – mówił, pokazując butelki, które leżakują w piwnicy.
Na zakończenie usiedliśmy znów na tarasie, gdzie słońce zniżało się ku zachodowi, a w tle widać było Monte Nuovo – najmłodszy wulkan Europy. Z lampką Falanghiny w ręku, rozmawialiśmy o wulkanach, winie i życiu. To był jeden z tych dni, które zapadają w pamięć nie przez wielkie atrakcje, ale przez harmonijne połączenie wszystkiego – widoków, historii, jedzenia, wina i ludzi, którzy naprawdę kochają to, co robią.

Praktyczne informacje
- Monte Nuovo: spacer na szczyt i do krateru – około 40 minut łącznie.
- Jezioro Averno: ścieżka wokół jeziora – około 3,2 km, przyjemny spacer trwa godzinę.
- Cantine dell’Averno & Vigneto Storico Mirabella: Rezerwacja zalecana. Degustacja win + lunch – około 30-40 EUR/osoba – www.cantinedellaverno.it
- Dojazd: pociągiem z Neapolu do Pozzuoli (linia Cumana), następnie autobus lub taxi.
- Najlepszy czas: kwiecień-czerwiec i wrzesień-październik (mniej turystów, idealna pogoda).
Campi Flegrei to miejsce, gdzie można dotknąć historii, skosztować wulkanu i zrozumieć, dlaczego Włosi mówią, że najlepsze wino powstaje tam, gdzie ziemia cierpi.
Autor: Agnieszka Nowak i Leszek Nowak, www.travel2.pl i www.2ba.pl




Jedna odpowiedź
Ciekawe – trzeba się wybrać.