Odkrywanie zatopionych ruin Baiae na własne oczy

Fot. Leszek Nowak

To nie są żadne baje, to kraina, w której ziemia wciąż żyje, oddycha ogniem i pamięta wszystko. To tu, pomiędzy Pozzuoli a Neapolem, antyczni Rzymianie zbudowali swoje najwspanialsze nadmorskie kurorty. Wśród nich Baiae – słynąca z luksusu, przepychu i… rozwiązłości, miejsce wypoczynku dla cesarzy, patrycjuszy i najbogatszych obywateli imperium.

Sen o wiecznej sielance przerwała nieubłagana siła natury. W wyniku powolnego ruchu wulkanicznego, zwanego bradisismem, cały ten bajkowy kawałek wybrzeża, wraz z jego pałacami, marmurowymi kolumnadami i mozaikami, zsunął się do morskich głębin. Dziś, zamiast oglądać je przez mętną szybę muzealnej gabloty, możemy założyć maskę i płetwy, by przenieść się w czasie i popłynąć na spotkanie z zatopionym „Rzymskim Las Vegas”.

Pod taflą historii

Stojąc na brzegu w porcie Baia, trudno uwierzyć w to, co kryje się zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej. Tafla wody wygląda zwyczajnie. Lecz to, co wydarzyło się pod nią, czyni z Archeologicznego Parku Podwodnego Baia miejsce absolutnie wyjątkowe na skalę światową. To nie jest wrak jednego statku. To zatopione miasto.

Wejście do tego podwodnego muzeum jest jak przekroczenie magicznej bramy. Wystarczy zarejestrować się w centrum nurkowym, które koordynuje wizyty w parku, wynająć sprzęt do snorkelingu lub nurkowania i wysłuchać krótkiego instruktażu. Ja, wraz z grupą innych entuzjastów, po takim wprowadzeniu wsiedliśmy do małej łodzi, która po kilku minutach dopłynęła do boi wyznaczającej początek trasy. Pierwszy widok po zanurzeniu twarzy w krystalicznie czystej wodzie zapiera dech w piersiach. Niecałe trzy metry pod nami rozpościerał się ogromny, widoczny w najdrobniejszych detalach kompleks ruin. To były fundamenty, ściany i posadzki willi, które niegdyś tętniły życiem. Mój oddech przyśpieszył, gdy zdałem sobie sprawę, że płynę dokładnie tam, gdzie niegdyś przechadzali się możni tego świata, może sam Neron czy Kaligula. To nie jest sucha opowieść z przewodnika – to mokre i namacalne, trójwymiarowe spotkanie z historią.

Fot. Leszek Nowak

Podwodne skarby rzymskie

Park oferuje kilka wytyczonych tras, dostosowanych do różnych stopni zaawansowania. Dla snorkerów najciekawsza jest płytsza strefa, gdzie na głębokości zaledwie 1,5 do 5 metrów leżą najwspanialsze skarby. Moja trasa wiodła przez pozostałości Villa a Protiro i Villa dei Pisoni.

Płynąc nad nimi, można podziwiać niesamowicie zachowane struktury: fragmenty murów, kolumnady, a przede wszystkim – wspaniałe mozaiki podłogowe. Widok geometrycznych wzorów i kolorowych kamyczków, spowitych teraz tylko przez wodę i delikatne światło słoneczne, jest przeżyciem niemal mistycznym. Wśród ruin dostrzec można także pozostałości dawnych basenów (piscinae) i marmurowe posągi, które dla ich bezpieczeństwa zastąpiono wiernymi kopiami. Oryginały znajdują się w miejscowym zamku, ale to tu, w ich naturalnym, choć zmienionym otoczeniu, zyskują swój prawdziwy kontekst.

Dla certyfikowanych nurków czeka jeszcze większa przygoda – zejście na głębokość do 14 metrów, gdzie odkryjemy pozostałości portu (Portus Julius) i imponujące konstrukcje, takie nimfeum cesarza Klaudiusza, które przypominało gigantyczną, ozdobną grotę. To właśnie w Baiae miała swój pałac matka Nerona, Agrypina, i tutaj podobno został ona zamordowana na jego rozkaz. Płynąc wśród tych milczących świadków zdarzeń, czuć ciężar nie tylko wody, ale i historii.

Fot. Leszek Nowak

Centrum Sub Campi Flegrei – szkolenia i wyprawy

Bezpieczeństwo i ochrona delikatnego stanowiska archeologicznego są priorytetem. Wszystkie wyprawy są nadzorowane przez profesjonalne centra nurkowe, takie jak Centro Sub Campi Flegrei – które posiada wieloletnie doświadczenie i doskonałą znajomość podwodnego terenu. To oni zapewniają nie tylko przewodników, ale także pełny sprzęt oraz niezbędne szkolenie.

Dla osób, które nigdy wcześniej nie nurkowały, ale chciałyby zejść głębiej, oferowane są kursy „baptism” (chrzest nurkowy), podczas których pod okiem instruktora można bezpiecznie eksplorować głębsze partie parku. Nasza grupa obsługiwana przez Annę i Federica była mieszana – od doświadczonych płetwonurków z własnym sprzętem, po rodziny z dziećmi, które zachwycały się snorkelingową trasą. To właśnie czyni z Baii miejsce uniwersalne. Nie musisz być archeologiem ani zawodowym nurkiem. Wystarczy ciekawość świata i chęć przeżycia czegoś niezwykłego.

Fot. Leszek Nowak

Dla kogo jest podwodne Baiae?

Dla miłośników historii: To jedyna okazja, by „przejść się” po antycznym mieście, a nie tylko oglądać jego pojedyncze elementy w muzeum.

Dla nurków jest to jedna z najciekawszych i najpiękniejszych lokalizacji nurkowych w Europie, łącząca doskonałą widoczność z niezrównanym otoczeniem.

Dla rodzin z dziećmi polecamy snorkeling na płytszych obszarach to bezpieczna i niezwykle angażująca przygoda dla młodszych podróżników, która wciąga bardziej niż niejedna lekcja historii.

Dla poszukiwaczy wyjątkowych wrażeń to podróż w głąb czasu i w głąb siebie – moment zawieszenia między współczesnością a starożytnością, którego nie sposób zapomnieć.

Wypłynąwszy na powierzchnię, odetchnąłem głęboko. Powietrze nad Zatoką Pozzuolańską wciąż niosło zapach morza i historii. Lecz teraz wiedziałem już, że największe skarby Campi Flegrei nie leżą w ziemi. Spoczywają w błękitnym, przejrzystym królestwie, na które każdy z nas może spojrzeć własnymi oczami. Wystarczy odważyć się zanurzyć.

Autor: Agnieszka Nowak i Leszek Nowak, www.travel2.pl i www.2ba.pl

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *