
Po ponad 100 latach działalności jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek hotelarskich – Orbis – znika z rynku. Firma zmieniła nazwę na Essendi, co jest efektem decyzji właściciela, grupy AccorInvest, dążącej do ujednolicenia swojej działalności w Europie.
Orbis od 2020 roku należał do AccorInvest, która z początkiem maja sama również przeszła rebranding, przyjmując nazwę Essendi. To element szerszej transformacji, której celem – jak podano w komunikacie – jest umocnienie pozycji lidera w Europie i zwiększenie efektywności operacyjnej.
Od kilku lat firma koncentruje się na najbardziej rentownych aktywach – głównie w segmencie ekonomicznym i średnim (midscale) – oraz prowadzi dynamiczne zarządzanie portfelem hoteli poprzez przejęcia, renowacje, sprzedaże i zamiany. Na koniec 2024 roku wartość portfela hoteli grupy Essendi oszacowano na 7,8 miliarda euro, a przychody osiągnęły 4 miliardy euro, co oznacza wzrost o 3,1 proc. rok do roku.
– Zmiana tożsamości to ukoronowanie naszej transformacji i otwarcie nowego rozdziału w historii grupy. Dzięki zaangażowaniu naszych zespołów osiągnęliśmy konkretne rezultaty: umocniliśmy naszą pozycję lidera w Europie, zoptymalizowaliśmy nasz portfel, zwiększyliśmy rentowność i ustabilizowaliśmy sytuację finansową – powiedział prezes Essendi, Gilles Clavié, cytowany w komunikacie firmy.
Marka Orbis została założona w 1920 roku we Lwowie jako Polskie Biuro Podróży Orbis. W 1951 roku firma rozpoczęła działalność hotelarską, która z czasem stała się jej głównym filarem. W 2020 roku Orbis został w całości przejęty przez AccorInvest. Dziś firma pod marką Essendi zarządza 576 hotelami w 24 krajach i zatrudnia około 20 tys. pracowników. W jej portfelu znajdują się takie marki jak ibis, Novotel czy Mercure.




5 Responses
Zniknięcie Orbisu swoje źródło miało w fatalnie przeprowadzonej prywatyzacji, w ramach której biuro podróży zostało podporządkowane hotelom. Było to bez sensu, ale leczyło kompleksy grupki hotelarzy, którzy dorwali się wówczas do władzy. Potem hotele za bezcen przejęli Francuzi, którym PBP najzwyczajniej przeszkadzało – niekompetentne kadry, przedziwna transakcja z turoperatorem litewskim i wreszcie upadłość. Może kiedyś historycy wyjaśnią, komu zależało na zniknięciu tej polskiej marki?
to już ponad 30 lat minęło, ale wśród kadry kierowniczej PP Orbis panowało przekonanie, że prywatyzacja jest prowadzona pod dyktando służb b. PRL. Trochę poufnych informacji, jakas mieszanina plotek i faktów, aale twardych dowodów nie było. Dopiero gdy parę lat temu PiS ujawnił tzw. zbiór zastrzeżony czyli listę najważniejszych agentów SB, teza ta znalazła ostateczne potwierdzenie:
https://inwentarz.ipn.gov.pl/node/4697242?language_content_entity=pl
Szok!!! Przecież Grelowski tworzył wokół siebie mit człowieka Solidarności, a z tej teczki wynika, że on ją jako agent rozpracowywał!
Łącznie przepracowałam w Orbisie 16 lat. Z przerażeniem obserwowaliśmy idiotyczne działania zarządu w koncówce Orbis Travel. Olbrzymie wydatki na tzw. „promocję” chyba tylko po to, żeby ktoś mógł odebrać swoją działkę. Sprawę sprzedaży Orbisu Litwinom i rolę, jaką odegrał w tej manipulacji niejaki Ireneusz Węgłowski, powinna była zbadać prokuratura.
Prezesa Macieja Grelowskiego pamiętam z jego parcia na szkło i przemądrzałych wypowiedzi w mediach, już po odejściu. Ta jego druga mroczna strona wiele wyjaśnia.
Przed upadłością Orbis Travel wyprowadzano pieniądze na wielką skalę. Zaledwie kilka miesięcy później z tych „oszczędności” pozakładano duże firmy – niektóre pod zmienionymi nazwami funkcjonują do dzisiaj. To była zbrodnia na wspaniałej firmie! Prokuratura powinna była szczegółowo przyjrzeć się tej litewskiej fikcyjnej sprzedaży. Może jeszcze da się przesłuchać Ireneusza Węgłowskiego?