
Ponad 10 tys. hoteli z całej Europy złożyło pozew zbiorowy przeciwko Booking.com. Zarzucają platformie wieloletnie stosowanie tzw. klauzuli szerokiego parytetu, która wymagała, by ceny oferowane na stronie hotelu były takie same lub wyższe niż na Bookingu.
Oznaczało to brak możliwości udzielania rabatów dla lojalnych gości czy prowadzenia własnych promocji, co szczególnie dotykało mniejsze, rodzinne obiekty.
Sprawa toczyć się będzie w Amsterdamie, gdzie znajduje się europejska siedziba firmy. Hotelarze liczą, że wyrok nie tylko przyniesie odszkodowania, ale też wzmocni ich niezależność na rynku. Trybunał Sprawiedliwości UE już wcześniej uznał, że tego typu zapisy ograniczają konkurencję i eliminują z rynku mniejszych graczy.
Sytuacja wpisuje się w zmiany w prawie – od 2024 roku obowiązuje unijny Akt o rynkach cyfrowych (DMA), który zakazuje takich praktyk, by wyrównać szanse w walce z dominacją dużych platform. Termin zgłoszeń do pozwu przedłużono do 29 sierpnia z powodu ogromnego zainteresowania branży. Dla Bookingu to nie tylko ryzyko finansowe, ale i poważny cios wizerunkowy.



