
Rainbow Tours analizował możliwość uruchomienia własnej czarterowej linii lotniczej, ale na razie nie planuje realizacji takiego projektu – wynika z wypowiedzi prezesa biura, Macieja Szczechury. Własne samoloty miałyby sens dopiero przy znacznie większej skali działalności.
Rainbow Tours, jedno z największych biur podróży w Polsce, obsłużyło w 2024 roku ponad 800 tys. klientów, a w 2025 roku liczba ta mogła zbliżyć się do 900 tys. Spółka notuje dwucyfrowe wzrosty rezerwacji na tegoroczne wakacje, rozwija sieć hoteli White Olive w Grecji oraz prowadzi ekspansję zagraniczną – m.in. poprzez przejęcie rumuńskiego biura Paralela 45.
W rozmowie z „Rzeczpospolitą” prezes Rainbow przyznał, że firma przeprowadziła analizy dotyczące stworzenia własnej linii lotniczej, jednak obecnie nie planuje takiej inwestycji. Jak podkreśla, własny przewoźnik wymaga odpowiedniej skali, zaplecza operacyjnego oraz floty kilku samolotów, co wiąże się z dużymi kosztami i ryzykiem operacyjnym.
Posiadanie własnej linii dawałoby większą kontrolę nad łańcuchem usług turystycznych, ale jednocześnie oznaczałoby konieczność zapewnienia rezerwowych maszyn i odporności na zakłócenia w operacjach. Zdaniem prezesa Rainbow taki model mógłby mieć sens dopiero przy obsłudze około miliona klientów w Polsce i kilkuset tysięcy za granicą.
W Polsce pierwszym touroperatorem, który zdecydował się na własną markę lotniczą, jest Itaka. Jej projekt Air 001, realizowany we współpracy z Electra Airways, obsłużył latem 2025 roku około 240 tys. pasażerów. Przykład ten pokazuje, że własne linie czarterowe są rozwiązaniem opłacalnym głównie dla największych graczy na rynku.



