Widowisko "Bitwa o Twierdzę Nysa" było interpretacją wydarzeń z roku 1807, kiedy pod bronione przez pruski garnizon miasto podeszły wojska cesarza Napoleona. Na przedpolu twierdzy rozegrała się bitwa Prusaków z Francuzami.
– Zawsze przed działaniami oblężniczymi wysyłano w kierunku twierdzy rozpoznanie, na ogół w dużej sile ok. dwóch batalionów. Takie rozpoznanie usiłowało nagłym atakiem wedrzeć się do twierdzy – powiedział Remigiusz Kamiński – scenarzysta, reżyser i głównodowodzący obu armii biorących udział w inscenizacji. Scenariusz bitwy zakładał, że Prusacy – za pomocą działań wywiadu – dowiedzieli się o zbliżających się wojskach Napoleona, i przygotowali na Francuzów zasadzkę. Ci jednak – po 40 minutowej bitwie – wyszli z pułapki zwycięsko i zmusili załogę pruską do wycofania się do fortu.
Ostatecznie – co wiadomo ze źródeł historycznych – Nysa została zdobyta po trwającym 114 dni ostrzale artyleryjskim. Francuska artyleria zdecydowała się nie marnować amunicji na pruskie fortyfikacje, napoleońscy ogniomistrze skupili się na zamieszkanej części Nysy.
– Francuzi podciągnęli pod Nysę ogromny park artyleryjski, i zamiast skupić się na próbach przełamania obwałowań, rozpoczęli bombardowanie miasta. Chcieli złamać morale mieszkańców i załogi i obrócili miasto w gruzy – podkreślił Kamiński, na co dzień emerytowany kapitan nieistniejących dziś Wojsk Ochrony Pogranicza.
Do ostrzału Nysy wykorzystywano m.in. moździerze kalibru ok. 30 cm. – Pocisk z takiej broni miał średnicę piłki futbolowej, gdy wybuchł czynił ogromne spustoszenie – wyjaśnił reżyser bitwy.
Zdaniem Kamińskiego tak długa obrona Nysy była na owe czasy fenomenem. – Sława wojsk napoleońskich była tak duża, że pruskie twierdze padały jedna po drugiej. Samo imię cesarza Francuzów powodowało wielką demoralizacje wojsk pruskich – podkreślił.
Nyska bitwa organizowana jest od 2001 roku. Na przyszły rok organizatorzy zapowiadają przyjazd ponad tysiąca uczestników. – Będzie to największa taka inscenizacja w Europie – oceniła rzeczniczka nyskiego Urzędu Miasta, Edyta Bednarska-Kolbiarz.
Źródło: PAP



