
W piątek (10.06) po południu, szwedzcy piloci skandynawskich linii lotniczych SAS rozpoczęli strajk. Piloci od dłuższego czasu domagają się podniesienia pensji o 3,5%. Miesiąc temu związek szwedzkich pilotów SPF odrzucił propozycję 2,5% podwyżki. Oprócz większych pieniędzy, piloci żądają również poprawy warunków pracy.
Dyrekcja SAS tłumaczy, że spełnienie wszystkich żądań pilotów spowodowałoby wzrost kosztów o 10%, co jest oczywiście nie do przyjęcia dla największego przewoźnika lotniczego krajów nordyckich.
Protest spowodował anulowanie 159 lotów w sobotę i 220 lotów w niedzielę. Według szacunków, w wyniku anulowania tylko niedzielnych rejsów ucierpiało ok. 26 tys. pasażerów. Od rozpoczęcia strajku, do końca niedzieli liczba poszkodowanych pasażerów wyniosła ok. 50 tys.
W poniedziałek odwołano 230 lotów, przez co ucierpiało ok. 27 tys. pasażerów. Między innymi odwołano rejsy z lotniska Sztokholm-Arlanda do: Paryża, Londynu, Frankfurtu, Brukseli, Zurychu, Genewy, Aten i Dublina.
Rzeczniczka SAS poinformowała, że w strajku bierze udział ok. 400 szwedzkich pilotów. Loty obsługiwane przez pilotów duńskich i norweskich są realizowane bez żadnych zakłóceń. Analitycy szacują, że SAS w wyniku strajku traci co najmniej 1,2 mln dolarów dziennie.
oprac. Przemysław Rychter



