
Im bardziej niezwykłe i oryginalne jest miejsce, gdzie chcemy odpocząć podczas podróży, przenocować, tym wyższe koszty takiego noclegu. To oczywiste. Zwłaszcza, gdy standardy liczone są w gwiazdkach.
Ale przyczepa kempingowa kojarzy się z jedną z tańszych wakacyjnych wersji. To właściwie pomysł na zagospodarowanie wakacji dla oszczędnych.
Toteż z wielkim zdumieniem przyjęto ofertę Notelu w Melbourne, która wylicza koszt za noc w jednej z sześciu przyczep kampingowych na… 395 dolarów australijskich (ok. 1160 zł). I, co ciekawe, niewielu chętnych to odstrasza; przeciwnie, notel stał się jedną z najgorętszych atrakcji w Melbourne.
Cóż się za tym kryje?
Otóż przyczepy kempingowe, w których można znaleźć lokum na noc, zostały wyprodukowane przez firmę Airstream w latach 70. w Santa Barbara w USA. Wyglądają dość kosmicznie, a to za sprawą innowacyjnych metod, które zastosowano do ich renowacji. Podjął się tego James Fry. Zaangażował ok. 1 mln dol. australijskich (blisko 3 mln zł), by uzdatnić tych 6 przyczep, wyposażyć je w wysokiej klasy wnętrza, prysznice i podnoszony dach.
Projekt „wylądował” na dachu parkingu, który należy do rodzinnego biznesu Jamesa Fry. Od 27 sierpnia służy klientom, którzy nie oczekują tu iście hotelowych udogodnień (mogą liczyć co najwyżej na minibar i jacuzzi za dodatkową opłatą), lecz konsumują „przyczepowe wyrafinowane doznania” za porażającą cenę.
Ewa Matyba
foto: Awol



