
Monika i Tymon rozpoczynają swoją przygodę w Xining od odkrywania lokalnych smaków. Już pierwszego dnia po wylądowaniu próbują ulicznych przysmaków: skrzydełek faszerowanych ryżem oraz pikantnych ziemniaków.
Na wysokości około 2250 metrów nad poziomem morza trzeba mieć sporo energii, a tutejsza kuchnia dostarcza jej z nawiązką! Baranie szaszłyki, zupa, owsianka z jajecznicą, jajecznica z mongolskim szczypiorkiem i kolejne potrawy, których próbują po raz pierwszy — intensywne aromaty, wyraziste przyprawy i po prostu znakomite smaki. Monika i Tymon są zachwyceni!
Xining to jednak nie tylko street food. To również wspólne biesiadowanie z bliskimi, bo przy jednym stole wszystko smakuje jeszcze lepiej. Szkoda, że nie możecie zjeść razem z nami, ale możecie odkrywać te smaki naszymi oczami. Zdecydowanie polecamy i zapraszamy na kulinarną przygodę na Wyżynie Tybetańskiej!



