List otwarty do Premiera w sprawie opłaty turystycznej

List
Fot. Scott Graham / Unsplash

Panie Premierze,

z zainteresowaniem, ale również z dużą nadzieją przyjąłem Pana deklarację złożoną 20 sierpnia 2026 r. w Krakowie podczas spotkania z kandydatką na prezydenta Krakowa Moniką Piątkowską, dotyczącą zmiany zasad podziału środków z projektowanej opłaty turystycznej.

Dobrze, że sprawa opłaty turystycznej ponownie znalazła się w centrum zainteresowania Pana Premiera, Rządu. Dobrze również, że Pan Premier dostrzegł problem, który pozostaje od dawna bez rozwiązania.

Mam jednak zasadniczą wątpliwość, czy intencją tej deklaracji jest budowanie polityki gospodarki turystycznej państwa, czy raczej doraźna decyzja podjęta w związku z kampanią wyborczą.

Pytam o to dlatego, że opłata turystyczna nie jest problemem wyłącznie Krakowa czy Warszawy. Nie jest nawet problemem samorządów. Jest elementem polityki gospodarczej państwa.

Warto przypomnieć, że 19 listopada 2024 roku, podczas rozmowy z redaktorem Bogdanem Rymanowskim w programie „Gość Radia ZET”, ówczesny minister sportu i turystyki Sławomir Nitras, zapytany, czy opłata turystyczna jest „głupim pomysłem”, odpowiedział: „Głupi pomysł” i stwierdził, że nie uzyska ona akceptacji ministerstwa, dopóki on jest ministrem.

Dziś możemy powiedzieć, że pomysł, który minister odpowiedzialny za turystykę określał jako „głupi”, stał się poselskim projektem ustawy procedowanym w Sejmie (80 proc. wpływów dla samorządu, 20 proc. dla Polskiej Organizacji Turystycznej), którego ostateczny kształt ustala dziś Pan Premier po konsultacjach z Ministrem Finansów Andrzejem Domańskim i kandydatką na prezydenta Krakowa.

Nie piszę tego po to, aby kogokolwiek personalnie dyskwalifikować. Piszę dlatego, że turystyka jest zbyt ważną częścią polskiej gospodarki, aby jej przyszłość zależała od tego, kto akurat zajmuje stanowisko ministra.

W tym obszarze zabrakło przede wszystkim konsekwencji w prowadzeniu polityki gospodarki turystycznej państwa: najpierw zapowiedź i rozważanie opłaty, następnie jej odrzucenie, a dziś powrót do rozwiązania, którego ostateczny kształt ustala Pan Premier w wąskim gronie.

Rozumiem argument, że miasto przyjmujące miliony turystów ponosi realne koszty ich obecności. Kraków jest tego znakomitym przykładem. Ale równie ważne jest to, że właśnie dzięki turystyce miasta te uzyskują ogromne wpływy gospodarcze.

Sam Pan Premier mówił o „gigantycznych wydatkach” związanych z ruchem turystycznym. Trzeba jednak mówić również o gigantycznych wpływach, które ten ruch generuje dla miasta, przedsiębiorców i całej gospodarki.

Dlatego decyzja, aby 100 procent wpływów z opłaty turystycznej trafiało do samorządu, może być częściowo uzasadniona. Nie może jednak oznaczać, że 100 procent tych środków zostanie pozbawione celu rozwojowego.

Tu pojawia się pytanie fundamentalne: Kto będzie finansował rozwój polskiej turystyki?

Samorząd terytorialny jest jednym z najważniejszych beneficjentów turystyki, ale nie jest właścicielem całej polityki turystycznej państwa.

Turystyka nie kończy się na utrzymaniu ulic, komunikacji, bezpieczeństwie czy bieżącej infrastruktury. To także promocja Polski, tworzenie produktów turystycznych, rozwój infrastruktury turystycznej, badania rynku, marketing zagraniczny, cyfryzacja, szkolenie kadr, dostępność transportowa, rozwój turystyki przyjazdowej oraz współpraca z przewoźnikami, touroperatorami, hotelami, gastronomią, kulturą i sportem.

Jeżeli w ustawie nie zagwarantujemy mechanizmu, który zapewni środkom z opłaty konkretny cel turystyczny, możemy stworzyć rozwiązanie, które będzie zasilało budżety samorządów, ale nie stworzy trwałego mechanizmu rozwoju gospodarki turystycznej.

 

Panie Premierze,

opłata turystyczna nie może stać się polityczną chwilówką. Nie może być rozwiązaniem sprowadzającym się do zasady: „weźmy pieniądze od turysty, a później zdecydujemy, co z nimi zrobić”.

Turysta powinien wiedzieć, że uczestniczy w finansowaniu miejsca, które odwiedza. Państwo powinno natomiast zagwarantować, że pieniądze pochodzące z turystyki będą również pracowały na rzecz jej dalszego rozwoju. Inaczej stworzymy mechanizm fiskalny, a nie mechanizm rozwoju.

Doświadczenia innych państw pokazują, że opłaty turystyczne mogą być elementem finansowania infrastruktury, promocji i zarządzania ruchem turystycznym. Przykładem jest Paryż, gdzie środki związane z ruchem turystycznym są wykorzystywane również do realizacji dużych inwestycji w budowę kolejnej linii metra.

Potrzebujemy nie tylko opłaty, ale strategii. Dlatego proponuję spojrzeć na problem szerzej.

Polska potrzebuje Narodowej Strategii Rozwoju Gospodarki Turystycznej – spójnej, wieloletniej i międzyresortowej, wykraczającej poza kompetencje jednego ministerstwa.

Turystyka dotyczy przecież finansów, gospodarki, infrastruktury, transportu, kultury, sportu, środowiska, cyfryzacji, spraw zagranicznych, samorządu, przedsiębiorców, rynku pracy, edukacji i promocji Polski.

Dlatego turystyka nie może być traktowana jako dodatek do sportu. Turystyka jest gospodarką.

Co więcej, jest gospodarką, która w wielu sytuacjach pełni funkcję swoistego amortyzatora gospodarczego i społecznego. Przyjazdy zagranicznych turystów oznaczają wpływy dewiz z zagranicy do polskiej gospodarki, przychody przedsiębiorstw, miejsca pracy i dochody budżetowe. Turystyka uruchamia przy tym aktywność w dziesiątkach innych sektorów. Odpowiedzialność za gospodarkę oznacza także inwestowanie w rozwój.

 

Panie Premierze,

21 sierpnia powiedział Pan, że decyzje rządu muszą łączyć „odpowiedzialność za stan finansów, za deficyt, za dług”, ale jednocześnie nie mogą zatrzymać „rozwoju kraju, rozwoju gospodarki i poprawy jakości życia”. Trudno o lepsze kryterium oceny polityki państwa – także wobec turystyki. Dzisiaj turystyka odpowiada za około 5 procent polskiego PKB, podczas gdy udział gospodarki turystycznej w wielu państwach europejskich jest znacznie wyższy, średni udział gospodarki turystycznej w PKB państw Unii Europejskiej to ok. 10 proc. Przy obecnej wielkości polskiego PKB każdy 1 punkt procentowy to ok 40 miliardów złotych aktywności gospodarczej.

Ta różnica nie jest statystyczną ciekawostką. To jest przestrzeń rozwojowa, której Polska jeszcze nie wykorzystuje w pełni. Dlatego odpowiedzialność za finanse państwa nie może oznaczać wyłącznie pilnowania deficytu i długu. Odpowiedzialność oznacza również wybór sektorów, w które warto inwestować, aby w przyszłości zwiększać PKB, zatrudnienie, wpływy budżetowe i konkurencyjność Polski.

Jeżeli zatem rząd Pana Premiera mówi o odpowiedzialności za rozwój gospodarki, to jednym z przejawów tej odpowiedzialności powinno być inwestowanie także w te sektory, w których mamy jeszcze najwięcej do nadrobienia. Turystyka jest jednym z nich.

 

Panie Premierze,

z zainteresowaniem obserwuję rozwój polskiej gospodarki kosmicznej i argumentację Ministra Finansów Andrzeja Domańskiego, że jedna złotówka zainwestowana w ten sektor może przynieść około 4 złote zwrotu. To bardzo dobry argument za inwestowaniem.

Ale właśnie dlatego warto postawić drugie pytanie: co z sektorem, w którym 1 złotówka zainwestowana w turystykę daje – według przywoływanych międzynarodowych szacunków – nawet dziesięciokrotny zwrot? Nie ma tu żadnej konkurencji między kosmosem a turystyką. Jest natomiast kwestia odpowiedzialnej dywersyfikacji inwestycji państwa. Jeżeli jedna złotówka może wygenerować 4 złote w gospodarce kosmicznej, to należy w ten sektor inwestować. Jeżeli inna złotówka może wygenerować 10 złotych w gospodarce turystycznej, to tym bardziej nie wolno tej możliwości pomijać.

Polska potrzebuje wielu silników wzrostu. Potrzebuje dywersyfikacji inwestycji, a nie wybierania tylko jednego zwycięzcy. Dlatego powinniśmy liczyć nie tylko koszt inwestowania w turystykę. Powinniśmy również policzyć koszt nieinwestowania w turystykę.

Bo każda złotówka, której nie inwestujemy w rozwój sektora, może oznaczać utracone miejsca pracy, inwestycje, podatki, eksport usług i przychody przedsiębiorców.

Marka Polska bez turystyki będzie tylko znakiem graficznym.

 

Panie Premierze,

w organizowanych przez redakcję TTG Polska debatach wielokrotnie branża turystyczna zwracała uwagę, że Marka Polska nie może być wyłącznie projektem promocyjnym. Marka państwa powstaje nie tylko przez kampanie reklamowe. Powstaje również przez doświadczenie człowieka, który do Polski przyjeżdża. Turysta krajowy czy zagraniczny przyjeżdża do Bielska-Białej, Cieszyna, Jawora, Kazimierza Dolnego, Kłodzka, Krynicy-Zdrój, Łańcuta, Malborka, Nałęczowa, Przemyśla, Pszczyny, Sandomierza, Sanoka, Sopotu, Świdnicy, Torunia, Zakopanego, Zamościa, Zielonej Góry, Żelazowej Woli, doskonałych obiektów SPA czy uzdrowisk. Odwiedza muzea, restauracje, zabytki, parki narodowe i miejsca związane z polską historią. Korzysta z transportu. Kupuje usługi i polskie produkty. Turysta jest więc jednym z najważniejszych ambasadorów Marki Polska. Dlatego brak stabilnego systemu finansowania turystyki osłabia również budowę Marki Polska.

Nie można jednocześnie mówić o budowaniu silnej marki kraju i pozostawiać jej najważniejszego kontaktu z zagranicznym odbiorcą – turystyki – bez stabilnej, wieloletniej strategii.

Dlatego sposób podziału wpływów z opłaty turystycznej powinien zostać wypracowany przy jednym stole przez administrację centralną, samorząd terytorialny, samorząd gospodarczy, przedsiębiorców, organizacje turystyczne, ekspertów, Polską Organizację Turystyczną, Regionalne i Lokalne Organizacje Turystyczne oraz przedstawicieli parlamentu. Tak wypracowany kompromis powinien stać się podstawą rozwiązania ustawowego.

Ustawa powinna jasno określać, że środki z opłaty turystycznej mogą być przeznaczane na obsługę ruchu turystycznego, ale również na rozwój produktów turystycznych, infrastrukturę, badania, promocję i budowę Marki Polska.

Inaczej za kilka lat będziemy mieli ustawę o opłacie turystycznej, ale nadal nie będziemy mieli spójnej polityki turystycznej państwa.

 

Panie Premierze,

jako Premier ma Pan prawo i obowiązek podejmować decyzje polityczne.

Ale polityka gospodarki turystycznej państwa nie może być tworzona dla potrzeb konferencji wyborczych. Powinna być tworzona przez państwo wspólnie z tymi, którzy tę gospodarkę tworzą.

Potrzebujemy konsensusu ponadpartyjnego, ponieważ turystyka nie zmienia się co cztery lata. Infrastruktura turystyczna, marka kraju, produkty turystyczne, rynki zagraniczne i kadry buduje się przez dekady.

Dlatego zwracam się do Pana Premiera z apelem:

Niech opłata turystyczna będzie początkiem polskiej polityki gospodarki turystycznej, a nie jej końcem. Niech stanie się jednym z pierwszych elementów Narodowej Strategii Rozwoju Gospodarki Turystycznej. Niech pieniądze pozyskane od turystów pracują na rzecz turystyki. Niech samorząd terytorialny otrzyma środki, których potrzebuje do obsługi ruchu turystycznego. Ale jednocześnie nie odbierajmy państwu narzędzia do budowania silnej, konkurencyjnej i rozpoznawalnej na świecie polskiej gospodarki turystycznej.

Bo: Marka Polska bez turystyki będzie tylko znakiem graficznym. Turystyka bez strategii pozostanie sumą wielu dobrych, lecz rozproszonych działań. A opłata turystyczna bez jasno określonego celu rozwojowego może stać się jedynie dodatkowym źródłem pieniędzy, zamiast narzędziem wzrostu.

 

Panie Premierze,

sam Pan powiedział, że odpowiedzialność za finanse państwa nie może zatrzymać rozwoju kraju i gospodarki.

Właśnie dlatego odpowiedzialnością za Polskę jest dziś również decyzja o tym, czy turystyka pozostanie niedocenianym sektorem, czy stanie się jednym z ważnych silników rozwoju gospodarczego.

Zamiast kolejnej doraźnej decyzji – strategia.

Zamiast politycznej chwilówki – inwestycja.

Zamiast opłaty bez celu – pieniądze pracujące na rozwój.

Zamiast turystyki traktowanej jako dodatek – turystyka jako gospodarka.

Panie Premierze, to jest moment, aby taką decyzję podjąć.

 

Marek Traczyk
Redaktor Naczelny TTG Polska

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *