
Hiszpańska branża turystyczna traci ponad 5,9 mld euro rocznie z powodu nieobecności pracowników – wynika z najnowszego badania organizacji Exceltur.
Absencja odpowiada za około 7 proc. uzgodnionego czasu pracy w sektorze, co przekłada się na 2,6 proc. jego obrotów. Problem jest szczególnie widoczny na Wyspach Kanaryjskich, gdzie nieobecności obejmują 12,1 proc. czasu pracy. W Andaluzji wskaźnik wynosi 6,6 proc.
Skala problemu ma duże znaczenie dla Andaluzji, gdzie turystyka odpowiada za 12,9 proc. regionalnego PKB i zapewnia ponad 480 tys. miejsc pracy. Roczna wartość działalności turystycznej w regionie sięga około 27,7 mld euro. Najniższe wskaźniki absencji, na poziomie około 3 proc., odnotowano w Asturii, Kantabrii i Walencji. Exceltur apeluje o stworzenie ogólnokrajowej strategii, obejmującej m.in. uproszczenie procedur dotyczących czasowej niezdolności do pracy oraz lepszą współpracę między ubezpieczycielami a publiczną służbą zdrowia.
Problem dotyka całego łańcucha turystycznego, choć jego skala różni się w zależności od rodzaju działalności. Największe straty ponoszą firmy zajmujące się turystyką czasu wolnego – absencja odpowiada tam za około 4 proc. obrotów. W przypadku przedsiębiorstw noclegowych jest to około 3 proc. Większa presja występuje również w destynacjach miejskich, gdzie nieobecności obejmują 3,3 proc. czasu pracy, wobec 2,9 proc. w kurortach nadmorskich.
Problem absencji występuje mimo dalszego wzrostu zatrudnienia w hiszpańskiej turystyce. W czerwcu liczba pracowników sektora zwiększyła się o 71 045 osób, czyli o 3,1 proc. rok do roku. Jednocześnie turystyka odzyskała dynamikę po słabszym początku roku. Exceltur wskazuje, że na popyt korzystnie wpłynęło postrzeganie Hiszpanii jako bezpiecznej destynacji w obliczu konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz wysokie temperatury w części europejskich rynków źródłowych. Przychody na wybrzeżu Walencji wzrosły o 13,6 proc., a na Costa del Sol o 13,2 proc.



