Lotnisko im. Fryderyka Chopina w Warszawie, godzina 13.30. Spokojny głos spikerki zaprasza osobę która pozostawiała bagaż w terminalu nr 2 o zabranie go. Ogłoszenie powtórzono kilkakrotnie. Kilka minut później zablokowano wyjście z terminalu drugiego dla pasażerów odprawionych po powrocie.
W ciągu kilku minut powstał ogromny tłum liczący prawie 1000 osób. Pasażerowie byli zdezorientowani. Nikt im nie udzielał informacji ani wskazówek, jak należy postępować w przypadkach kiedy to służby bezpieczeństwa lotniska znajdują podejrzany bagaż.
Zrobiło się gorąco, część pasażerów wpadła w panikę, jak tylko dowiedziała się, iż przyczyną zablokowania wyjść jest podejrzany bagaż znaleziony w terminalu. Pytano o wyjście awaryjne, dzieci zaczęły płakać. Obsługa lotniska nie odpowiadała na żadne pytania. Chaos, bałagan, brak bezpieczeństwa, takimi słowami można określić tą sytuację.
Z tej opresji pasażerów wybawiła doświadczona obsługa LOT-u – pokazując przejście do dawnego terminalu przylotów. Na szczęście tym razem był to fałszywy alarm, bagaż został porzucony przez niefrasobliwego pasażera. Co jednak by było, gdyby taki bagaż okazał się rzeczywistym zagrożeniem, a tuż za ścianą prawie tysiąc spanikowanych pasażerów zostało bez opieki?



