Linie lotnicze i samorządowcy w Polsce znaleźli sposób na dotacje. Zamiast notyfikować pomoc w Komisji Europejskiej, władze regionalne wykupują u przewoźników reklamy lub bilety na rejsy.
Samorządy mogą dotować linie lotnicze, które otwierają nowe połączenia. Ale pod pewnymi warunkami, np. wtedy, gdy przewoźnicy będą latać do i z portów, które obsługują mniej niż 5 mln pasażerów rocznie i gdy uruchamiane połączenie jest połączeniem nowym. Wolę udzielania wsparcia muszą jednak zgłosić do Komisji Europejskiej, w przeciwnym razie Bruksela mogłaby zażądać zwrotu udzielonej pomocy – przypomniała "Rzeczpospolita".
O możliwości udzielenia takiej pomocy mówi komunikat Komisji Europejskiej w sprawie wytycznych dotyczących finansowania portów lotniczych i pomocy na rozpoczęcie działalności lotniczej z regionalnych portów lotniczych.
– Nie wykorzystujemy w pełni możliwości, które daje Unia. Dynamiczny rozwój polskiego rynku lotniczego opiera się głównie na tanich liniach. Ci przewoźnicy w zdecydowany sposób potrafią domagać się wsparcia finansowego zarówno od władz portów, jak i lokalnych samorządów w sposób, który budzi wątpliwości co do zgodności z regułami pomocy publicznej – wyjaśnia Sebastian Gościniarek z PricewaterhouseCoopers.
Przykładem na to może być tania irlandzka linia Ryanair. Jej szefowie przyznają, że często uzależniają uruchomienie jakiegoś połączenia od postawy lokalnych samorządów – chodzi o to, żeby samorządy umieściły na stronie Ryanairu swoje odpłatne reklamy.
Źródło: WNP.pl



