Symbol Chin – Wielki Mur niknie w oczach. Pada ofiarą nie tylko przyrody, lecz także ludzi. Po zeszłorocznym koncercie hiphopowym zalegają na nim tony rozbitego szkła, chłopi rozbierają mur na cegły, a turyści „upiększają” go swoimi inicjałami.
Prócz tego erozja, burze piaskowe i roślinność przyczyniają się do degradacji zabytku. Dong Yaohui, który w latach 1984 – 1985 przebiegł po grzbiecie Muru, powtórzywszy dziś trasę ocenił, że tylko jedna piąta sześciokilometrowych niegdyś umocnień jest w „zadowalającym stanie”.
W grudniu w Mongolii Wewnętrznej robotnicy rozebrali fragment sprzed 2200 lat. Dla szefa wioski była to "tylko kupa ziemi". Mur służy także rolnikom jako budulec m.in. kurników, chlewów, a niedzielni turyści zadeptują jego nierestaurowane fragmenty na wzgórzach prowincji Hebei: urządzają tam pikniki, a na pamiątkę zabierają po cegle. Obrońcy Muru przekonują rząd, by traktować go jako jeden wielki zespół warowny i, m.in. powołując do życia instytucję strażników, chronić wraz z otaczającym krajobrazem. Niestety w nastawionych na rozwój Chinach, konserwatorzy nie mają silnej pozycji. Mimo tego ostatnio uchwalono nowe przepisy zakazujące m.in. wybierania cegieł i kamieni z Muru, sadzenia na nim drzew i jeżdżenia po nim motocyklami. Za łamanie prawa grozi kara do ponad 6 tys. dol., a dla firm – ponad dziesięć razy większa.
Źródło: gazeta.pl



