1,5 mln odwiedziło Toruń w mijającym roku, to jest prawie 30 proc. więcej niż w ubiegłym. Cieszą się organizacje turystyczne, jak podkreślają Toruniowi nie zaszkodziła żadna Ptasia grypa, gdyż szybko nadrobiono wiosenne zaległości w tej branży.
Optymizmu nie kryje także toruński magistrat. – Takiego dużego przyrostu nie sposób przeoczyć – mówi Andrzej Szmak, dyrektor wydziału informacji, promocji i turystyki. – Okazało się, że ptasią grypę potrafimy obrócić na naszą korzyść. Jest dobrze – żyjemy w mieście, które się rozwija.
Wzrost liczby odwiedzających zanotowali także hotelarze. – W tym roku nocowało u nas 30 proc. więcej osób niż w 2005 r., a rok się jeszcze nie skończył – przyznaje Wojciech Łopaciński, dyrektor hotelu Filmar.
Tutaj z pokoi skorzystało więcej zorganizowanych grup turystycznych. Najliczniejszą byli goście zagraniczni. – Najwięcej jest jeszcze Niemców, ale tuż za nimi, na drugim miejscu rośnie im spora konkurencja. Japończycy – tłumaczy.
Według dyrektora Filmaru wzrost liczby klientów hotelu i turystów w Toruniu można tłumaczyć inwestycją Sharpa w Łysomicach-Ostaszewie, ale także rosnącą liczbą konferencji, które odbywają się w mieście.
Co zadecydowało o zwiększeniu liczby turystów w tym roku? – Na pewno atrakcyjność miasta, ale przede wszystkim zwiększenie promocji Torunia w Polsce i na świecie – uważa Motławska. – W tym roku obsługiwaliśmy bardzo wielu dziennikarzy z zagranicznych pism zajmujących się tylko turystyką. Byli u nas goście m.in. z Belgii, Hiszpanii, Niemiec, Francji. Piszą o Toruniu, więc informacja o nas idzie w świat.
Jak się okazuje, dobry wynik dla całego miasta nie wszędzie zwiększył frekwencję. W Muzeum Okręgowym, które zawiaduje m.in. Domem Kopernika i Ratuszem Staromiejskim, odwiedzających było mniej o prawie 23 tys. W 2005 r. jego placówki zanotowały ponad 143 tys. gości. W tym roku rezultat jest dużo gorszy.
Źródło: Gazeta.pl



