Zakopiański urząd skarbowy będzie ścigał gazdów i gaździny wynajmujących kwatery na czarno. Liczy na donosy właścicieli legalnych pensjonatów. Na wieść o tym ceny wynajmu już poszły w górę – pisze gazeta "Metro".
Jaka część kwater w polskich kurortach jest wynajmowana na czarno? Szacuje się, że może to być nawet 60 proc. Urząd Skarbowy w Zakopanem wypowiada im wojnę.
Zaczynamy ścisłą współpracę z urzędem miasta i policją – mówi mgr Małgorzata Kabata-Żbik, naczelnik zakopiańskiej skarbówki. Liczymy, że w ściganiu nieuczciwych pomogą nam ci właściciele hoteli i pensjonatów, którzy płacą podatki. Już mamy duży odzew, że chcą walczyć z nieuczciwą konkurencją.
Do tej pory wielu gospodarzy podejrzewanych o wynajmowanie kwater na czarno mogło się tłumaczyć, że gości nie turystów, ale rodzinę z Warszawy czy z zagranicy. Teraz – jak przestrzega zakopiańska skarbówka – nie da się tak łatwo wytłumaczyć. Policjanci spiszą numery rejestracyjne z samochodów stojących na podwórkach "podejrzanych" gospodarzy, odnajdziemy ich właścicieli choćby w innym mieście i dokładnie przesłuchamy, w jakim charakterze gościli w Zakopanem – ostrzegają urzędnicy.
Źródło: PAP



