Tatry słowackie zamknięte dla turystów

Tatry słowackie zamknięte dla turystów. Szlaki powyżej schronisk i przejście graniczne na Rysach będą nieczynne aż do 15 czerwca przyszłego roku.

Słowacy zakaz tłumaczą koniecznością ochrony przyrody, a także potrzebą zapewnienia bezpieczeństwa turystom. Zakaz nie obejmuje niżej położonych szlaków, prowadzących do schronisk (z wyjątkiem znajdującego się pod Rysami, które podczas zakazu jest zamknięte), ale ratownicy górscy apelują o rozwagę – poruszanie się po oblodzonych i zaśnieżonych ścieżkach jest bardzo niebezpieczne.

Paweł Skawiński, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego przekonuje, że decyzja ta została podyktowana dbałością o dobro zwierząt. Podkreśla też, że po słowackiej stronie Tatr umieszczono specjalne tablice, informujące o zamknięciu szlaku turystycznego.

W Słowacji – w odróżnieniu od Polski – już ponad 20 lat obowiązuje bezwzględny zakaz wchodzenia na tatrzańskie szczyty (od 1 listopada do 15 czerwca).

Od kilku lat po polskiej stronie Tatr nie wprowadza się ograniczeń w ruchu turystycznym zimą. Tatrzański Park Narodowy i ratownicy TOPR chcą, aby to turyści decydowali o trasie zimowej wyprawy w Tatry i związanym z tym ryzykiem. Stąd dokładne informacje o warunkach turystycznych na szlakach i zagrożeniu lawinowym.

Słowackie firmy ubezpieczeniowe ostrzegły swoich klientów,posiadających polisę na wypadek ewentualnej akcji ratowniczej w górach, iż za pomoc ratowników górskich w miejscach, gdzie obowiązuje zakaz wstępu, będą musieli zapłacić sami. Obowiązek posiadania ubezpieczenia od kosztów ewentualnej akcji ratowniczej w górach wprowadzono na Słowacji 1 lipca tego roku.

Według ratowników górskich, polisę posiada tylko co drugi turysta odwiedzający Tatry. Osoby bez ubezpieczenia muszą liczyć się z wysokimi kosztami akcji ratowniczej; rodzice 10-letniego Thomasa, którego przez dwa dni poszukiwało ponad 200 ludzi z psami, m.in. przy użyciu helikopterów, mają zapłacić równowartość prawie 70 tysięcy złotych.

Źródło: wp.pl

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *