Po ok. czterech godzinach od wystartowania z Okęcia, pilot poinformował pasażerów, że jeden silnik jest niesprawny i trzeba go wyłączyć i zawrócić do Islandii. Do lotniska Keflavik było ok. 40 minut, ale przez półtorej godziny samolot krążył nad lotniskiem, żeby zrzucić paliwo. Po wylądowaniu bezpiecznie w Islandii, pasażerowie zostali rozmieszczeni w różnych hotelach w Reykjaviku. W poniedziałek wieczorem miał być podstawiony następny samolot i podróż miała być kontynuowana.
– Samolot z powodu usterki, która nie miała wpływu na bezpieczeństwo lotu, musiał wylądować w porcie Keflavik w Islandii. Nie było to lądowanie w trybie awaryjnym. Wszystko przebiegło sprawnie i bez żadnych problemów – mówi Wojciech Kądziołka, rzecznik prasowy firmy LOT. – Usterka nie zagrażała bezpieczeństwu pasażerów i załogi. W lotnictwie cywilnym obowiązują bardzo rygorystyczne przepisy dotyczące bezpieczeństwa, dlatego też każda usterka musi zostać sprawdzona przez specjalistów i tak też musiało się stać w tym przypadku. Wszyscy pasażerowie spędzili noc w hotelu na koszt LOT i dzisiaj będą kontynuowali podróż – dodaje rzecznik.
Źródło: Alert24.pl



