Piloci niedzielnego lotu Spanair JK2565 z Barcelony na Wyspy Kanaryjskie musieli posadzić samolot na lotnisku w Maladze po niecałej godzinie od startu. Lądowanie przebiegło spokojnie i nikomu nic się nie stało. Na razie nie wiadomo dlaczego maszyna nie doleciała na Wyspy Kanaryjskie. Komunikaty mówią tylko o "niezidentyfikowanym problemie technicznym".
Na pokładzie samolotu było 141 pasażerów. Po wylądowaniu wszyscy zostali zakwaterowani w hotelach. Według przedstawicieli Spanair lądowania w Maladze nie można nazwać "awaryjnym".
W minioną środę samolot Spanair lecący z Madrytu na Wyspy Kanaryjskie rozbił się tuż za madryckim lotniskiem Barajas. W katastrofie zginęło 155 pasażerów i członków załogi. Przeżyło zaledwie 18 osób. Była to największa katastrofa lotnicza w Hiszpanii od 25 lat.
Na razie zidentyfikowano ciała tylko 55 ofiar tragedii. Hiszpańskie władze informują, że identyfikacja jest niezwykle trudna, gdyż opiera się tylko na próbkach DNA. Na miejscu wypadku ratownicy nie odnaleźli zwłok pasażerów – wszyscy spłonęli.
Źródło: Gazeta Wyborcza



