Z ekranów radarów zniknął u wybrzeży Brazylii samolot linii Air France z 228 osobami na pokładzie. Anonimowy pracownik lotniska w Paryżu twierdzi, że "nie ma żadnej nadziei" na uratowanie zaginionej maszyny.
Airbus 330-200 (lot AF 447) wyleciał z Rio de Janeiro do Paryża o północy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego. Maszyna zniknęła z ekranów radarów o godz. 8.00 rano czasu polskiego nad Atlantykiem. Rzecznik Air France podał, że trwają poszukiwania samolotu w pobliżu brazylijskiej wyspy Fernando de Noronha.
– Na lotnisku Roissy panuje bardzo duże zaniepokojenie. Samolot zniknął z ekranów radarów już kilka godzin temu. Mogło dojść do awarii transpondera (urządzenia retransmitującego sygnały radarowe), ale taki rodzaj awarii zdarza się bardzo rzadko. Samolot nie wylądował o 11.10, jak przewidywano – poinformowały źródła na lotnisku w Paryżu źródło na lotnisku w Paryżu.
W samolocie linii Air France, który zaginął w poniedziałek podczas lotu z Rio de Janeiro do Paryża z 228 osobami na pokładzie, znajdowało się pięciu Włochów – poinformowała agencja ANSA, powołując się na źródła na lotnisku.
Według Air France w samolocie leciało 216 pasażerów oraz 12 członków personelu pokładowego (w tym trzech techników).
Jak poinformowała ambasada, na pokładzie maszyny znajdowało się co najmniej dwóch mężczyzn z polskim obywatelstwem zamieszkałych w kraju. Jak podaje Polskie Radio, obaj mężczyźni wykupili bilety w jednym z poznańskich biur podróży.
Źródło: wp.pl



