Orkiestra gorących serc

Po raz osiemnasty zagrała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy pod kierownictwem niespożytego, choć zachrypniętego Jurka Owsiaka. Warto było być w miejscach, które gromadziły entuzjastów tej pięknej, już osiemnastoletniej idei. Nie było chyba na mapie Polski miejscowości, z której nie spłynęłyby dary na szczytny cel – pomoc pacjentom ze schorzeniami onkologicznymi. O Orkiestrze było słychać na wszystkich kontynentach. W telewizji przesuwał się obraz jakby innej Polski, pięknej, zbratanej ponad wszelkimi podziałami. Oglądaliśmy, zaangażowanych w dzieło Orkiestry, przedstawicieli wszystkich zawodów, grup społecznych w wiekowych, choćby wymienić alfabetycznie: aktorów, bankowców, dziennikarzy, harcerzy, kucharzy, lekarzy, plastyków, policjantów, służby celne, sportowców, strażaków, strażników miejskich, studentów, ubezpieczycieli, uczniów, urzędników państwowych i samorządowych (także tych najwyższych szczebli), wojskowych…
Nie zawiedli ludzie turystyki – reprezentanci biur podróży i hoteli.
Gdyby się udało w tym dniu zobaczyć nasz kraj, spotkalibyśmy Polskę zupełnie inną: barwną, zgodną, pełną dobrych pomysłów.  

Mapa gorących serc… Marzy się taka, choć jej wykonanie byłoby niezmiernie trudne, a jednocześnie odpowiedzialne. Jak tu nie pominąć – poza wielkimi  miastami, także te małe i zgoła najmniejsze miejscowości, w których szybszym rytmem biły zdrowe, gorące, serca.

Byliśmy więc m.in. na plaży w Kołobrzegu, w Szczecinie, odwiedzaliśmy szeroko otwarte w tym dniu oddziały krakowskiego Muzeum Narodowego, w scenerii poznańskiego zamku, przed urokliwym ratuszem w Rzeszowie, przed stołecznym Pałacem Kultury i nauki ozdobionym wielkim świątecznym sercem, 
na wrocławskim Rynku. Oglądaliśmy wyjątkowy dowód osobisty zrobiony ze wspaniałego turuńskiego piernika,  podziwialiśmy odświętne- Gdańsk, Słupsk, Gorzów Wielkopolski, Zieloną Górę, Olsztyn, Lublin, Białystok widzieliśmy transparenty podwarszawskiego Błonia, Kostrzyna nad Odrą, Sulechowa, Żagania, Lidzbarka, :Leska. Spotkaliśmy się ze świętokrzyskimi góralami, hojnymi mieszkańcami Śląska (m.in. w Katowicach) i Zagłębia (m.in. w Sosnowcu i Dąbrowie Górniczej). Bajecznie prezentowała się w orkiestrowej scenerii Łódź.

Takich miejsc były tysiące. Trzeba, aby choć część tej wyjątkowej atmosfery przetrwała. A może warto by pomyśleć o mapie gorących serc Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Niech krajowi i zagraniczni turyści wędrują tymi szlakami, a w przyszłej edycji będą jeszcze bardziej hojni dla Orkiestry.

Jan Paweł Piotrowski

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *