Awaria platformy wiertniczej w Zatoce Meksykańskiej może poważnie zagrozić turystyce w tym regionie. Z uszkodzonego szybu naftowego od kilku dni wydobywają się ogromne ilości ropy – około 800 tys. litrów dziennie. Plama zanieczyszczeń ma już rozmiary 170×70 kilometrów i ciągle się powiększa, a wiatr spycha ją ku południowym wybrzeżom USA. Region ten jest bardzo popularnym miejscem wypoczynku Amerykanów, gdyż liczne zatoki, przybrzeżne jeziora i tereny podmokłe są dużą atrakcją i siedliskiem wielu zwierząt. W pierwszej kolejności na niebezpieczeństwo narażone są ptaki i ssaki morskie oraz ryby, a w dalszej perspektywie czasowej całe ekosystemy.
Usiłując zapobiec rozszerzaniu się skali katastrofy, Stany Zjednoczone wykorzystują metodę kontrolowanego spalania ropy naftowej na wodzie, instaluje się separatory i stosuje środki chemiczne. Są to metody dość problematyczne, gdyż wywierają negatywny wpływ na środowisko naturalne. Najlepszym rozwiązaniem jest zatkanie uszkodzonego szybu poprzez wywiercenie obok drugiego i połączenie go z uszkodzonym fragmentem. Prace takie mogą potrwać jednak kilka miesięcy, podczas których ropa nadal będzie się wydobywać na powierzchnię. Tymczasowym rozwiązaniem jest budowa zapór na wodzie i zbieranie ropy, aby zapobiec jej rozprzestrzenianiu. Na miejsce katastrofy udał się prezydent USA, Barack Obama, który jeszcze niedawno proponował intensyfikację prac przy wydobyciu ropy naftowej z dna Zatoki Meksykańskiej.
Usiłując zapobiec rozszerzaniu się skali katastrofy, Stany Zjednoczone wykorzystują metodę kontrolowanego spalania ropy naftowej na wodzie, instaluje się separatory i stosuje środki chemiczne. Są to metody dość problematyczne, gdyż wywierają negatywny wpływ na środowisko naturalne. Najlepszym rozwiązaniem jest zatkanie uszkodzonego szybu poprzez wywiercenie obok drugiego i połączenie go z uszkodzonym fragmentem. Prace takie mogą potrwać jednak kilka miesięcy, podczas których ropa nadal będzie się wydobywać na powierzchnię. Tymczasowym rozwiązaniem jest budowa zapór na wodzie i zbieranie ropy, aby zapobiec jej rozprzestrzenianiu. Na miejsce katastrofy udał się prezydent USA, Barack Obama, który jeszcze niedawno proponował intensyfikację prac przy wydobyciu ropy naftowej z dna Zatoki Meksykańskiej.
Opracował: Andrzej Bućko



