To niemal pewne. Jeszcze zanim zakończy się modernizacja katowickiego dworca PKP, pasażerowie będą płacić nawet złotówkę w każdym bilecie za jego utrzymanie. Ministerstwo Infrastruktury od 2012 roku chce wprowadzić opłatę dworcową. To dlatego, że w Polsce stacje są ogólnodostępne, a w związku z tym ich wygląd pozostawia wiele do życzenia.
Już pojawiły się spekulacje, czy PKP wprowadzi zapomnianą w naszym kraju "peronówkę", co mogłoby mieć dla katowiczan daleko idące konsekwencje. Katowicki dworzec jest bowiem nie tylko stacją, ale i deptakiem, poprzez który tysiące osób przechodzi z jednej części miasta na drugą.
– Nie wyobrażam sobie, aby przekroczenie drzwi stacji miało być płatne, tym bardziej że będzie tam wejście do galerii handlowej – przypomina rzecznik katowickiego UM Waldemar Bojarun.
Tymczasem w pociągach już prowadzona jest akcja informacyjna o przyszłej opłacie. Przewoźnicy rozdają ulotki, by pasażerówprzygotować do cenowego szoku. Najwięcej zapłacą ci, którzy codziennie dojeżdżają koleją do pracy. Dodatkowe złotówki mają być doliczane do biletów takich przewoźników jak Przewozy Regionalne, InterCity i nowo powołana przez marszałka spółka Koleje Śląskie.
PKP twierdzi, że dzięki "peronówkom" będzie można utrzymać w czystości korytarze, hale dworcowe, toalety, a ruchome schody wreszcie będą działać, to już realizacja pomysłu może budzić uzasadnione wątpliwości.
Nie zajmie się tymi pracami spółka PKP Dworce Kolejowe, która zarządza 83 obiektami w największych miastach i której celem jest utrzymywanie tam "akceptowalnych warunków dla podróżnych" jak napisano w misji firmy. Zająć się tym ma jakaś kolejowa spółka z dziesiątkami miejsc pracy dla urzędników pod nazwą… Dworzec Polski.
Z dodatkową opłatą dworcową spotkamy się i na głównym w Katowicach, i na stacjach w Załężu, Kobiórze czy Sosnowcu-Maczkach, choć nie ma tam już czego sprzątać, bo poziom dewastacji osiągnął apogeum i potrzebny jest kapitalny remont.
źródło: naszemiasto.pl



