Biuro szyte na miarę

         Weiss Travel jest obecnie jak solidny jacht, który pod pełnymi żaglami przemierza niespokojne wody turystycznego biznesu. Pomyślny prąd skierował go właśnie do przystani sukcesu, skąd przy najbliższym odpływie ruszy dalej w nieznane. Sternikiem tego jachtu jest niepoprawna optymistka, która wbrew wszelkim przeciwnościom 20 lat temu podjęła kluczową w swoim życiu decyzję. Postanowiła otworzyć własny biznes i pokazać zagranicznym turystom kawałek Polski.

…jubileusz….

Jubileusz 20-lecia firmy Weiss-Travel pani Karoliny Gnusowskiej-Weiss odbył się 2 lutego w Łodzi. Dwudniowa impreza połączona była ze spotkaniem noworocznym, które należy już do tradycji firmy i służy promocji polskich miast. W wydarzeniu udział wzięli czołowi kontrahenci z Niemiec, współpracujący z firmą piloci oraz pracownicy biura. Pierwszym punktem programu było zwiedzanie Łodzi – miasta bogatego w historię i przepiękne zabytki, ale i z roku na rok coraz bardziej nowoczesnego. Drugim i chyba najważniejszym punktem dnia było spotkanie, połączone z uroczystą kolacją przy dźwiękach muzyki, w znanej żydowskiej restauracji „Anatewka”. Niebywałą atrakcją tego wieczoru był też specyficzny „wehikuł czasu”. Machina o tyle osobliwa, bo powstała w oparciu o wspomnienia biesiadujących gości, by w trakcie wieczerzy porwać ich w podróż rozpoczynającą się 20 lat wcześniej. W podróż do początków biura Weiss-Travel.

…początki…

Karolina Gnusowska-Weiss kończy filologię germańską i podejmuje pracę na poznańskim UAM. W roku akademickim wykłada język niemiecki, co daje jej dużo satysfakcji. W zasadzie nie widzi potrzeby jakichkolwiek zmian w życiu zawodowym. Jednocześnie kocha podróże i poznawanie nowych miejsc oraz ludzi, dlatego latem pilotuje wycieczki. Początkowo obsługuje grupy z Polski do NRD. – To były ciekawe wyjazdy, aczkolwiek zawsze w towarzystwie różnego rodzaju kierowników politycznych – wspomina. Pewnego dnia otrzymuje propozycję, żeby pilotować grupę z RFN do Polski. – To była pewna nobilitacja, dlatego starałam się, aby wszystko wypadło jak najlepiej – mówi. Udaje się to do tego stopnia, że kontrahent chce, aby pani Karolina pilotowała grupę następnym razem. Tu pojawia się problem – Spotkałam się z odmową, która przyszła z Warszawy. Tłumaczono mi, że grupa przeznaczona jest dla kogoś innego. Zrozumiałam wtedy, jak elitarne są to imprezy i, że nie trafiają one na taką prowincję, jak Poznań, tylko odpowiednio rozdzielane są w Warszawie. Byłam jednak na tyle zawzięta, że pojechałam wyjaśnić sprawę osobiście. Dziwiło mnie przede wszystkim, że nie liczono się ze zdaniem klienta, który zaznaczył, abym pilotowała jego wycieczkę. W końcu dopięłam swego i otrzymałam tę grupę. Następnie pani Karolina obsługuje 14-dniową imprezę dla grupy z Belgii. Za napiwek kupuje sobie małego fiata. Powoli uświadamia sobie, co chce robić w przyszłości. – Skoro ludzie chcą, żebym z nimi pracowała, a jednocześnie wydaje się to być lukratywne, to dlaczego nie spróbować własnymi siłami, na własny rachunek – zastanawia się. Tymczasem obsługuje wycieczki, pracując na uczelni na pół etatu. 

…lata 90`te…

Początek lat 90-tych. 27-letnia Karolina Gnusowska-Weiss ma na tyle odwagi, by zrezygnować z ciepłej posady pracownika naukowego i rzucić się w nieznaną otchłań biznesu. Będąc pilotem wycieczek, bez żadnego doświadczenia w prowadzeniu firmy i nie wywodząc się z rodziny o biznesowych tradycjach, otwiera biuro podróży, specjalizujące się w turystyce przyjazdowej. – Znalazłam się trochę jak między młotem a kowadłem – wspomina rozmówczyni. – Z jednej strony rodzice lekarze namawiali mnie, abym kontynuowała pracę na uniwersytecie, z drugiej strony mąż coraz bardziej uświadamiał mnie w przekonaniu, że powinnam spróbować swoich sił we własnym biurze podróży – wyjaśnia. I tak też czyni. Zdając się trochę na intuicję, jedzie „maluchem” do Niemiec. Zamierza zdobyć tam kontrahentów. – Zastanawiam się, co ja miałam wtedy w głowie i czego ja tam szukałam? Taka młoda dziewczyna z warkoczem przyjeżdża z Polski pod wielką siedzibę niemieckiej firmy i próbuje przekonać jej przedstawicieli do tego, żeby z nią współpracowali… – zastanawia się. – Widocznie musiałam wzbudzać zaufanie, bo w zasadzie oprócz tego niewiele mogłam im zaproponować – śmieje się.
 Nie miała przygotowania turystycznego, nie posiadała żadnego zaplecza. Nie pracowała wcześniej w żadnym z biur podróży, dlatego nie znała wielu mechanizmów. Była po prostu odważna, pełna optymistycznej wiary w swoje siły i wzbudzała zaufanie. – I udało się – mówi. – Chcieli pomóc młodej dziewczynie. Widzieli, że po roku 90-tym w Polsce otwierają się nowe możliwości, a komunizm ostatecznie upadł. Wszyscy czuliśmy, że coś z tego wyjdzie. I wyszło – wspomina. Weiss-Travel to początkowo jedna grupa. Z biegiem czasu pojawia się ich jednak coraz więcej. Firma zajmuje się obsługą tzw. grup sentymentalnych. – Rynek turystyczny był wówczas inny niż ten dzisiejszy, a przyjezdni nie tak wymagający. Nie trzeba było wielkiej inwencji, jeśli chodzi o ich obsługę. Po prostu cieszyli się, że mogą zobaczyć Polskę – wspomina. Tymczasem firma przywozi do Polski kolejne grupy. Turyści nie mają wygórowanych oczekiwań, po ludzku cieszą się, że jeszcze raz udało się im odwiedzić stare kąty.

…szyte na miarę potrzeb…

Ambicje Karoliny Gnusowskiej-Weiss są jednak wyższe. Kilka lat później sięga ona po zupełnie innego klienta, a jej wycieczki są odtąd jak szyte na miarę garnitury. – Zawsze miałam aspiracje, żeby robić coś bardziej pomysłowego i wyszukanego – mówi. Chcąc zaproponować Niemcom pewną nowość postanawia stworzyć ofertę, która przyciągnie turystę o konkretnych oczekiwaniach. Takiego, który kojarzy Polskę raczej z opowieści niż z własnych doświadczeń. Tym samym zaczyna zabiegać o obsługę gości koncernu TUI z ekskluzywnej grupy Dr Tigges Studienreisen. W 1997 roku staje do przetargu i wygrywa z Orbisem. Jej pomysł jest taki, żeby sprowadzać grupy do Polski samolotami, zaś wszystkie wycieczki realizować przy pomocy polskich autokarów i w towarzystwie rodzimych pilotów. – To był ogromny sukces, że udało mi się przekonać tak duży koncern do moich propozycji. Na tamte czasy było to naprawdę dużym wyzwaniem, ponieważ Niemcy nie wierzyli, że Polacy mogą zaproponować dobry produkt turystyczny. Nie mieściło im się w głowie, że jakiś polski pilot może spełnić oczekiwania niemieckiego turysty. To był krok milowy. Utorowaliśmy drogę nie tylko sobie, ale i naszym pilotom. Przetarliśmy niejako pewien szlak – opowiada rozmówczyni. Od tego czasu Weiss-Travel współpracuje z niemieckim TUI na stałe. Trzy lata później w Berlinie (w roku 2000) Karolina Gnusowska-Weiss odbiera dyplom dla najlepszego partnera w Europie Środkowo-Wschodniej. Jej zdaniem, największym sukcesem firmy jest wysoki poziom świadczonych usług i umiejętność dostosowania się do przemian rynkowych. – Udało nam się przełamać barierę robienia wyłącznie sztampowych wycieczek sentymentalnych i przejść do programów zindywidualizowanych, typowo pod potrzeby klienta – tłumaczy.

…diabeł tkwi w szczegółach…

Pani Karolina wie, że diabeł tkwi w szczegółach, dlatego program imprez przygotowywany jest tak, aby wychodził naprzeciw nawet najbardziej wysublimowanym potrzebom klientów. Wycieczki odpowiadają określonej tematyce, piloci preferencjom turystów. Wszystko chodzi jak w szwajcarskim zegarku do tego stopnia, że uczestnicy imprez jeszcze przed przyjazdem znają menu na każdy dzień, a potrawy dobierane są do ich wymagań z dużą pieczołowitością. Działania te wielokrotnie były doceniane, czego skutkiem są nie tylko powracający klienci, ale i liczne wyróżnienia dla biura Weiss Travel. Podczas odbywających się w roku 2002 poznańskich targów Tour Salon firma otrzymuje dyplom za najlepszą ofertę przyjazdową typu incentive. Dwa lata później Karolina Gnusowska-Weiss zostaje prezesem Wielkopolskiego Oddziału PIT. Zasiada poza tym w Radzie Naczelnej PIT oraz w Prezydium Forum Turystyki przyjazdowej.

…dzisiaj…

Biuro Weiss-Travel z Poznania jest obecnie uznanym organizatorem turystyki przyjazdowej do Polski, specjalizującym się w podróżach studyjnych, tzn. dopasowanych ściśle do życzeń, zainteresowań i potrzeb swoich gości. Firma obsługuje dziś 100 grup rocznie i należy do stosunkowo niewielkiego grona biur turystyki przyjazdowej. Misją Weiss-Travel jest popularyzacja Polski za granicą, bo jak twierdzi jej właścicielka kraj nad Wisłą jest niebywałą atrakcją na turystycznej mapie świata. – Polska oferuje ogromną różnorodność krajobrazu. Są to zarówno góry, pojezierza z jeziorami nie spotykanymi nigdzie indziej w Europie, mamy liczne puszcze, mamy też morze z pięknymi plażami. Do tego dochodzi cała masa wspaniałych miast z ich zabytkami architektoniczno-kulturalnymi. Rozbudowywana jest również baza hotelowa. Problem tkwi tylko we właściwiej promocji kraju. 

…życie prywatne…

– Zarówno w życiu prywatnym, jak i w biznesie trzeba wiedzieć, kiedy przerwać szaleńczy wyścig i skupić się na rodzinie i sobie. Bo co z tego, że na jednym polu się zyskało, jeśli straciło się na innym. Pani Karolina mimo lat ciężkiej pracy, zawsze była zwolenniczką złotego środka między pracą a przyjemnością – choć jak widać w jej przypadku jedno drugiego nie musi wykluczać. Jak podkreśla, chodzi po prostu o to, żeby piąć się ku górze nie tracąc z oczu wyznaczonego pułapu, żeby umieć cieszyć się z każdego sukcesu i nie załamywać przy okazji porażek. – Uważam, że każdy, kto chce osiągnąć w życiu sukces powinien po prostu odnaleźć własny balans i starać się nie robić jednego kosztem czegoś innego, choć nie zawsze to jest łatwe.

Sławomir Rapior

 

 

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *