Niestety przepowiednie ekologów mówiące, że Morze Martwe umiera okazały się poniekąd prawdziwe. Wody północnej części Morza Martwego z roku na rok obniżają swój poziom. Przyczyną takiego stanu były głównie działania Izraela, Syrii i Jordanii, które miały na celu zwiększenie dostaw wody pitnej w tym regionie, zmieniając przy tym bieg rzeki Jordan. Ingerencja ta zakończyła się zmniejszeniem zasobów wodnych wpływających do Morza Martwego.
Istotne zagrożenie dla Morza Martwego stanowi również przemysł chemiczny, który wydobywa ogromne zasoby cennych minerałów, przyczyniając się do zachwiania naturalnej równowagi. System działania zbiorników odparowujących, który znajduje się głównie w południowej części Morza Martwego powoduje wzrost poziomu wody w tym obszarze o 20 centymetrów rocznie. Istnieje prawdopodobieństwo, że w ciągu zaledwie kilku lat woda zaleje sieć hoteli znajdujących się na południowych wybrzeżach.
Rozwiązaniem problemu, który wiąże się ze wzrostem poziomu wody w południowej części Morza Martwego, jest transport soli zalegającej na dnie zbiorników odparowujących do północnej części, w której poziom wody obniża się z roku na rok o ponad metr. Paradoksalne jest to, że ingerencja człowieka, która doprowadziła do istotnych zmian poziomu wody jest obecnie niezbędna dla istnienia Morza Martwego jako atrakcji turystycznej.
Anna Ziorkiewicz



