Mimo panujących w Grecji nastrojów, przebywający tam turyści wcale nie rezygnują ze swoich wakacji – informuje organizator wycieczek Sunvil.
Jak wynika z badań serwisu The Co-operative Travel sytuacja w Grecji miała wpływ na 15% rezerwacji z Wielkiej Brytanii. Portal przeanalizował ponad 130 tys, rezerwacji z tygodnia i zwrócił uwagę na to, że Brytyjczycy, sugerując się nagłaśnianymi w mediach doniesieniami na temat problemów Grecji, postanowili zrezygnować z ich ulubionego miejsca odpoczynku. Tym samym zauważono wzrost o 15%, a nawet 20% rezerwacji w krajach takich jak Portugalia czy Hiszpania w porównaniu z ubiegłym rokiem. Także na Malcie odnotowano 32-procentowy wzrost liczby późniejszych rezerwacji.
Dla greckiej gospodarki cios ten wydaje się tym większy, gdyż, aż do publicznych zamieszek, Grecja jako miejsce wypoczynku radziła sobie całkiem nieźle. Docierali do niej bowiem turyści, którzy z powodu protestów w krajach arabskich zrezygnowali z pobytu w Maroko, Tunezji i Egipcie.
Według The Co-operative Travel w 2010 roku ilość rezerwacji urlopów w Grecji była o 3% wyższa, a wysokość wydatków na pobyt w tym kraju o 7%. Niestety ten spadek uderzy w Grecję w najgorszym dla niej momencie: Grecja to jedno z najchętniej wybieranych miejsc na wyprzedażach – oblicza się, że jest to 16% ze wszystkich rezerwacji pod koniec lata.
Dyrektor agencji Mike Greenacre zaznaczył jednak, że całkowity rynek wakacyjny utrzymuje stabilność, a w ostatnich tygodniach odnotowano znaki dobrego wzrostu. Dodał również, że tegoroczne wydarzenia nie pozostają bez znaczenia dla turystyki: – Oczywiście to, co miało miejsce w tym roku potrząsnęło społecznym zaufaniem w niektórych krajach. Ludzie nie chcą ryzykować swoich wakacji w państwach Afryki Północnej i teraz, wskutek tego, ucierpiała na tym także Grecja.
Greccy specjaliści Sunvil mówią jednak, że polityczne zamieszanie w kraju nie powinno mieć wpływu na urlopowiczów. Dyrektor Noel Josephides mówi: – Tak jak w 2010 roku, tak i teraz raporty w sprawie wzniecenia buntu w Grecji w mediach są mocno przesadzone. Problemy zostały ograniczone do jednego lub dwóch ośrodków miasta i nie mają żadnego wpływu na turystów.
Agnieszka Zborowska



