Rosnące znaczenie azjatyckich partnerów biznesowych oraz konieczność podróżowania pracowników średnich i dużych firm sprawia, że inwestowanie w branżę MICE staje się nie tylko źródłem dochodów, ale także koniecznością. Przykładem tego może być budowa centrum hotelowo – kongresowego w 141-tysięcznym tajlandzkim mieście KhonKaen przez firmę Centara, potentata branży hotelarskiej tego kraju. Projekt zakłada stworzenie 12-piętrowego w pełni kompleksowego czterogwiazdkowego budynku ze 196 pokojami oraz największym w tym mieście centrum konferencyjnym mogącym pomieścić nawet 2500 osób i to tylko w jednej sali. Ponadto nie zabraknie w nim mniejszych pomieszczeń bankietowych, punktów gastronomicznych (restauracji, pubu, klubu, delikatesów, a nawet własnej piekarni) oraz części rekreacyjno-wypoczynkowej, w której skład będzie wchodzić SPA, basen oraz ogród. Również położenie jest mocnym atutem tego hotelu – nieopodal znajduje się ogromne (przynajmniej jak na polskie standardy) sześciopiętrowe centrum handlowe oraz lotnisko, skąd kilka razy dziennie odlatują samoloty do stolicy kraju, Bangkoku.
Kto jednak myśli, że wśród takiego urodzaju atrakcji nie warto ruszać się poza najbliższą okolicę hotelu jest w błędzie, miasto jak samo się reklamuje na swojej stronie jest miejscem ścierania się nowego i starego, na ulicach można spotkać ludzi z bawołami, ale też ludzi w mercedesach i bmw, biznesmenów i mnichów.
Kto jednak myśli, że wśród takiego urodzaju atrakcji nie warto ruszać się poza najbliższą okolicę hotelu jest w błędzie, miasto jak samo się reklamuje na swojej stronie jest miejscem ścierania się nowego i starego, na ulicach można spotkać ludzi z bawołami, ale też ludzi w mercedesach i bmw, biznesmenów i mnichów.
Do pełnego otwarcia hotelu należy jeszcze poczekać, jednak z końcem 2011 r. będzie można korzystać już z części biznesowej. Centrum hotelowo-kongresowe Centara będzie musiało konkurować z istniejącymi już Pullman KhonKaen Raja Orchid i dużo skromniejszym Charoenthani Hotel.
Gabriela Aniserowicz



