Obejmując prezydenturę, Barack Obama już na samym wstępie musiał się zmierzyć z pozostawionymi przez poprzednika wojnami w Afganistanie i Iraku, a także z napiętymi stosunkami z Iranem oraz konfliktem palestyńsko-izraelskim. W swoim przemówieniu do świata muzułmańskiego wygłoszonego w Kairze na początku kadencji, Obama mówił o naprawie stosunków pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a światem islamu. Zaznaczał, że islam jest częścią Ameryki i że będzie walczył z wszelkimi nierównościami oraz z negatywnymi stereotypami muzułmanina. Odniósł się do wojny w Afganistanie, obiecał wycofać wojska z Iraku oraz podjąć możliwe działania, aby pomóc
w rozwiązać konflikt pomiędzy Palestyną a Izraelem i doprowadzić do pokoju. Stanowczo jednak zaznaczał, że będzie walczył z ekstremistami oraz z ich działaniami zagrażającymi zarówno Stanom Zjednoczonym, jak i krajom arabskim.
Przemówienie to spotkało się z dużym uznaniem ze strony muzułmanów. Doceniano to, że Obama dąży do poprawy stosunków mocno nadwyrężonych przez poprzedniego prezydenta. Muzułmanie mieli nadzieję, że obietnice prezydenta Obamy doprowadzą do realnych zmian i poprawy ich życia. Jak duży kredyt zaufania otrzymał obecny prezydent USA świadczą wyniki przeprowadzanych badań opinii publicznej, np. w Maroku w 2008 roku (prezydent G.W. Bush) poparcie dla USA wynosiło 26% a w 2009 (prezydent B. Obama) już 55%. W Egipcie poziom pozytywnych opinii wzrósł z 9% (2008) do 30% (2009). Podobna sytuacja wystąpiła w całym świecie islamu.
Dziś jednak wyniki sondaży nie są już tak imponujące. W trzecim roku kadencji Obamy pozytywny stosunek muzułmanów do Stanów Zjednoczonych jest mniejszy niż w ostatnim roku prezydentury G.W. Busha (w Maroku wyniosło ono 12%, a w Egipcie zaledwie 5%). Przyczyną tak niskich wyników są zawiedzione nadzieje mieszkańców krajów arabskich, spowodowane niekonsekwencją w działaniu Stanów Zjednoczonych.
w rozwiązać konflikt pomiędzy Palestyną a Izraelem i doprowadzić do pokoju. Stanowczo jednak zaznaczał, że będzie walczył z ekstremistami oraz z ich działaniami zagrażającymi zarówno Stanom Zjednoczonym, jak i krajom arabskim.
Przemówienie to spotkało się z dużym uznaniem ze strony muzułmanów. Doceniano to, że Obama dąży do poprawy stosunków mocno nadwyrężonych przez poprzedniego prezydenta. Muzułmanie mieli nadzieję, że obietnice prezydenta Obamy doprowadzą do realnych zmian i poprawy ich życia. Jak duży kredyt zaufania otrzymał obecny prezydent USA świadczą wyniki przeprowadzanych badań opinii publicznej, np. w Maroku w 2008 roku (prezydent G.W. Bush) poparcie dla USA wynosiło 26% a w 2009 (prezydent B. Obama) już 55%. W Egipcie poziom pozytywnych opinii wzrósł z 9% (2008) do 30% (2009). Podobna sytuacja wystąpiła w całym świecie islamu.
Dziś jednak wyniki sondaży nie są już tak imponujące. W trzecim roku kadencji Obamy pozytywny stosunek muzułmanów do Stanów Zjednoczonych jest mniejszy niż w ostatnim roku prezydentury G.W. Busha (w Maroku wyniosło ono 12%, a w Egipcie zaledwie 5%). Przyczyną tak niskich wyników są zawiedzione nadzieje mieszkańców krajów arabskich, spowodowane niekonsekwencją w działaniu Stanów Zjednoczonych.
Sylwia Malicka



